FANDOM


Zegarmistrz
Filmy pełnometrażowe
{{{obrazek}}}
Sezon 1
Poprzedni: Brak
Następny: Brak
Zegarmistrz- jest to pierwszy film pełnometrażowy Esterwy, którego premiera miała miejsce 30.03.2016r. Piosenką przewodnią jest "Time Machine"

NIE EDYTOWAĆ!

Strzeszczenie

Straszyciółki wybierają się do muzeum czasu. Na swej drodze spotykają tajemniczą dziewczynę odzianą w płaszcz z zegarkami. Tamta jednak nagle ucieka wystraszona. Po pobycie w muzeum dziewczyny czują się strasznie zmęczone. W pewnej chwili San-Hee opiera się o szkatułkę z antycznym zegarkiem. Ten upada na ziemię i przenosi bohaterki w przyszłość. Widzą świat kompletnie z innej strony. Są dorosłe. Jednak szybko muszą to odkręcić, bowiem zaczynają znikać. Wreszcie spotykają winnych temu zdarzeniu. Młodego chłopaka - syna czasu a także tą samą, tajemniczą dziewczynę u jego boku, córkę zegarmistrza. Dziewczyna jest bardziej służącą, dodatkowo ukazuje ona skruchę. Próbuje potem pomóc bohaterkom, ale zostaje uwięziona przez chłopaka który na dodatek zabiera jej zegarek należący niegdyś do jej ojca. Kiedy dziewczyna płacze tworzy swój własny, piękny zegarek i cofa się w czasie o jedyne 5 minut, tym samym nie pozwalając na to, aby jej władca dowiedział się o zdradzie. Potem opowiada straszyciółkom, że owy chłopak jest przeklęty. Ratują go, a następnie wracają do rzeczywistości

Fabuła

Początek Historii

   Dzień zapowiadał się tak, jak zwykle. Eri wstała dosyć wcześnie, aby móc wyszykować się do szkoły. Miała do niej bowiem spory kawałek, więc nic się nie stanie, jak wstanie odrobine przed czasem. Tym bardziej, że jeszcze przed lekcją chciała omówić pewne sprawy. Najważniejszy jednak był list, który duszka wczoraj
dostała. Nie wiedziała dokładnie od kogo, ale był podpisany "Ciocia". Eri bała się otwierać go sama, gdyż wydawało jej się to zbyt podejrzane, aby ktoś wysyłał list nie podając dokładnego imienia i nazwiska. Kiedy duszka chciała przyjrzeć się dokładniej, nagle słońce ją oślepiło, więc postanowiła zaprzestać badania tajemniczego listu i poczekać z tym aż do spotkania ze straszyciółkami. Od razu postanowiła ruszyć do szkoły. Przesyłkę ukryła głęboko w rękawach, aby na wszelki wypadek nie dopuścić by ktokolwiek zobaczył, że go w ogóle posiada. Weszła do szkoły z jeszcze większą niepewnością niż zwykle i uważniej się rozglądała. Szukała osoby, która mogłaby się jednak śmiać. Jednak byli oni zbyt zajęci swoimi sprawami, aby zauważyć onieśmieloną Eri. Ta więc wykorzystała sytuację wokoło i pędem pognała do szatni. Minęła kilka znajomych twarzy, ale nie raczyła im nic powiedzieć. Mimo to, Sora postanowiła sprawdzić czy wszystko z nią w porządku.
   - Eri, czy wszystko gra? Wyglądasz na trochę przygnębioną - spytała niepewnie.
   Dziewczyna tylko mocniej zacisnęła rękaw i kiwnęła głową mrucząc coś pod nosem. Wpatrywała się nieco w straszyciółkę, ale zbytnio się bała by powiedzieć o zaistniałej sytuacji. Wolała czekać, aż przyjdą wszystkie.
   Jednakże Sora zauważyła skrawek listu i z zaciekawieniem przyjrzała się mu. Nie raczyła się odezwać, jedynie obserwowała. Eri poczuła się trochę nieswojo, więc szybko się zmyła. Pobiegła do klasy jak również i większość uczniów. Zastanawiała się czy dobrze robi nie otwierając listu i czy przypadkiem nie powinna o tym komuś powiedzieć.
   Ale komu?
   To pytanie było jedynym, jakie przychodziło jej w tamtym momencie do głowy. Usiadła jak gdyby nigdy nic w swojej ulubionej, ostatniej ławce i zaczęła się mu bliżej przyglądać. Wtem podeszły do niej Amelie, Cloudia, Miya, San-Hee a także Sora, stojąca na czele gromadki. Wszystkie pięć obserwowały Eri.
   - Eri! Słyszeliśmy, że coś cię niepokoi... Czy... coś się stało? - zaczęła czarownica, ale po chwili przerwała widząc minę duszki. Jeszcze bardziej posmutniała. Zdziwione straszyciółki zrobiły krok do przodu. Wszystkie spojarzały po sobie, ale też znowu zaczęły obserwować Eri. - Jeśli nie chcesz mówić to w porządku... Po prostu martwimy się o ciebie i... - wtem przerwała, gdyż dziewczyna uniosła głowę z lekko wymuszonym uśmiechem.
   - Ja... to nic, naprawdę. Chodzi o.. ocenę? - skłamała niepewnie duszka. Wiedziała, że jej przyjaciółki wiedzą, że ona kłamie, ale zbyt bała się przyznać. Sama tak naprawdę nie miała pojęcia dlaczego, ale starała się tym nie przejmować. Niestety, przez nieuwagę przechyliła rękę i na oczach wszystkich wypadł z niego ten tajemniczy list. Wszystkie jednocześnie uniosły brwi. Miyu wyglądała na najmniej zmartwioną i po prostu się twmu przyglądała w nadziei na rozwój akcji. Nagle San wzięła głęboki wdech.
   - Naprawdę bałaś się nam pokazać... list? - W jej głosie było słychać zdumienie.
   - Nie o to tak się bałam Sunny, ale bardziej bałam się konsekwencje. A jeśli miało to być tylko do mnie?
   - To by się chociaż podpisała, Eri! - wtrąciła kanibalka. - Jeśli się podpisała jedynie "Ciotka"... - mówiąc to wskazała palcem na kopertę - To nie mamy pewności, czy na pewno jest z twojej rodziny.
   - Zgadzam się z Miyu! - krzyknęła Amelie. - A co jeśli wysłała ci to twoja macocha, która chce Cię zabić bo jesteś zaginioną księżniczką?! Albo chcą nam ciebie zabrać, abyś zasiadła na tronie?!
   - Ja.. księżniczką? Um... - Eri nie wiedziała co powiedzieć. Zatkały ją słowa smoczycy. Sora wraz z San-Hee śmiały się z niej, a Cloudia cicho chichotała. Miyu była wyraźnie załamana.
   - Nie przejmuj się, wiesz jaka Amelie czasem bywa.. ma zbyt bujną wyobraźnię - powiedziała.
   - Od samego rana czuje się zakłopotana, ale słowa Amci trochę mnie rozśmieszyły - odezwała się wreszcie duszka.
   - Naprawdę? A więc... bawi cię taki humor? - spytała Miyu.
   - Nie to miałam na myśli... po prostu śmieszy mnie jej wyobraźnia- odpowiedziała trochę niepewnie.
   - Mnie raczej martwi stan psychiczny Amm... Żartuje! Co masz taką minę?! - wtrąciła Sunny.
   - Mnie też! - dorzuciła się Sora. Cloudia milczała.
   Wtem do klasy wszedł nauczyciel. Stanął na środku sali, a straszyciółki szybko usiadły na swoich miejscach. Wciąż nie mogły uwierzyć w sytuacje związaną z listem. Trochę obawiały się, że to podstęp, ale nie miały przecież całkowitej pewności, a przede wszystkim - nie miały dowodów. Pozostało im czekać do końca lekcji aby wyjaśnić sobie wszystko razem na spokojnie.
   Słońce świeciło na tablicę. Słychać było jak ptaszki na dworze śpiewają. Panowała kompletna cisza i spokój. Ale nie mogła trwać ona wiecznie. Cloudia odwróciła się do Eri i sputała jak najciszej:
   - A co, jeśli te bilety są prawdziwe? Wtedy tam pójdziemy... no nie?
   - Sądzę... że tak - wtedy obie poczuły wzrok nauczyciela, który tylko chrząknął i znowu powrócił do zapisywania informacji na tablicy. Czasem tylko spoglądał na nie i sprawdzał, czy nadal są niegrzeczne.
   Znowu nastała cisza. Wszyscy wyraźnie skupili się na lekcji. Nauczyciel powiedział parę zdań, wziął losową osobę do tablicy, postawił ocenę, usiadł i zadał pracę do zrobienia na lekcji. Cisza znowu była czymś przyjemnym, jednak Cloudia nie mogła się powstrzymać. Ktoś jej kiedyś powiedział, że rozmawianie na lekcji to jej hobby, jednak dziewczyna ani nie zaprzeczyła, ani nie potwierdziła. Zaczęła się martwić, że wpędzi i siebie i Eri w kłopoty, jednak myśl o rozmowie o niezwykłym zdarzeniu była tak nie do zniessienia, że ponownie się odwróciła.
   - Eri! A myślisz że.. .- zaczęła czarownica.
   Niestety przerwał jej nauczyciel, który przeszywał ją wzrokiem. Wstał, podszedł do nich i przyglądał im się z uwagą. Czuły, że dostaną po uwadze, albo będą musiały spędzić resztę dnia w szkole. Cloudia czuła się źle gdyż wiedziała, że sama wpakowała i ją, i duszkę w tarapaty. Chciała powiedzieć słowo "przepraszam", przyznać się, że to ona zaczęła. Jednak zbyt bała się nauczyciela, który dosyć długo stał nad straszyciółkami i patrzył się z pogardą, kiedy nagle złapał Cloudię pod ramię i posadził na swoim biurku.
   Cała klasa zaczęła się śmiać, lecz staszyciółki nawet nie mrugnęły. Wtedy nauczyciel podszedł do Eri. Pastwił się nad nią kilka minut, aż w końcu spytał, czy chce dołączyć do swojej przyjaciółki. Tamta, cała czerwona ze wstydu, odmówiła. Niestety nauczyciel tego nie uznał i sięgnął po duszkę. Wtem Cloudia wzdrygnęła się.
   - Niech pan ją zostawi! - krzyknęła - To ja zaczęłam! A poza tym, za takie coś może pan zosatć zwolniony!
   - Zostać zwolniony? Dobre sobie - odpowiedział pewny siebie nauczyciel.
   - Ach... tak? Jest pan tego pewny? Bo jak dla mnie to upokarzanie i znęcanie się nad uczniami grozi zwolnieniem!
   - Racja! - odpowiedziała Amelie w próbie ratunku obu straszyciółek. Zaraz przyłączyły się kolejne osoby i kolejne, wreszcie cała klasa stanęła w obronie Eri. Tamta poweselała, jednak z drugiej strony nie wiedziała co robić. Cloudia. jakby w triumfie wleciała nad biurko nauczyciela, zrzucając przy tym na niego dużą ilość anielskich piór i zaczęła zachęcać do buntu.
   Kiedy nagle weszła dyrektor Krewnicka.
   Stanęła w drzwiach oszołomiona. Wszyscy natychmiast ucichli a czarownica zleciała na podłogę i próbowała przygasić aureolkę.
  - Co tu się...? - zszokowana kobieta nadal stała w drzwiach. Nie wiedziała co powiedzieć. Zachowanie uczniów wydawało jej się tak absurdalne, że sama miała problem w pohamowaniu i opanowaniu swoich emocji. Zawiodła się na swoich kochanych podopiecznych. - Czy możecie mi to wyjaśnić? - spytała po chwili. Nikt się nie odezwał. Wszyscy mieli spuszczone głowy. Cloudia, teraz już cała czerwona, lekko unisiła się nad podłogą.
   Wtem Eri wstała, robiąc dużo hałasu odsuwając krzesło. Wpatrywała się w Krewnicką i wyprostowała się jeszcze bardziej.
   - Droga Pani Dyrektor. To co tu się stało to kompletne nieporozumienie i moja wina... WYŁĄCZNIE moja wina - powiedziała, czując przypływ odwagi. - Po prostu...
   - Wywołałem zamieszanie, droga Pani Dyrektor - wtrącił nauczyciel.
   Wtem cała klasa zdziwiona spojrzała w stronę mężczyzny. Nikt nie wiedział, dlaczego postanowił obronić uczniów. Dyrektorka najwyraźniej bardzo go lubiła, gdyż wyciągnęła jedynie rękę, machnęła nią i wyszła. Po chwili milczenia nauczyciel oświadczył, że koniec lekcji. Po prostu. Wszyscy zaczęli się rozchodzić.
   Na zewnątrz straszyciółki znowu się spotkały.
   - Słuchajcie! Musimy obgadać, czy idziemy do tego muzeum czy nie! - zaczęła San.
   - Ja uważam, że warto spróbować! - odrzekła Sora.
   - Ja też! - potwierdziła Cloudia.
   - Mnie wszystko jedno - skomentowała Miyu.
   - Mnie też... choć... może być fajnie - dodała Amelie.
   - Czyli przegłosowane! Idziemy jutro do muzeum!- oznajmiła San z wielkim podekscytowaniem.
   Ten dzień nie minął szybko, w szczególności Eri. Zastanawiała się czy to aby na pewno bezpieczne. W końcu uznała, że skoro jej straszyciółki chcą tam iść, to spróbować nie zaszkodzi. San i Sora cieszyły się najbardziej. Tańczyły i śpiewały, choć same się sobie dziwiły. Miyu i Amelie kompletnie olały tą sprawę. Po drodze tylko raz czy dwa o tym wspomniały, a potem sobie darowały. Cloudia jako jedyna wstrzymała się od komentarza.
   Nastał następny dzień. Zleciał on dosyć szybko. Świeciło słońce i był przyjemny, lekki wiaterek. Przed wyjściem do muzeum postanowiły coś zjeść. Poszły więc do małej kawiarenki nieopodal.
  Po drodze San przez przypadek zderzyła się z tajemniczą osobą, która miała na sobie niezwykły płaszcz we wzory z zegarkami. Słychać było od niej tykanie. Duszka przedstawiła się nieznajomej i obejrzała się do straszyciółek. Chciała zaprosić dziewczynę na spędzenie wspólnego czasu, gdyż czuła od niej dobre pokłady energii. Jednak kiedy tylko się odwróciła przestała słyszeć charakterystyczny dźwięk. Jak tylko znów spojrzała za siebie, nieznajoma zniknęła. Czuła jednak, że jeszcze ją spotka. I to w najbliższym czasie.
Pobyt w kawiarence nie zajął im długo. Każda wzięła po ciastku i popijała gorącą czekoladą (Cloudia zamówiła herbatę z mlekiem). Potem wybrały się w drogę do muzeum. Ponieważ było to na końcu miasta postanowiły, że pojadą autobusem. Po drodze prowadziły miłą rozmowę.

Pobyt w muzeum

Widok ogromnego muzeum onieśmielił dziewczyny. Było ono tak przerażająco ogromne, że zmieściłby się tam nawet największy olbrzym. Pierwsza weszła Miyu która stwierdziła, że to tylko muzeum i nie ma się czego bać. Środek budynku był bardzo jasny, wykonany z marmuru. Na podłodze położono dywan z zegarkami. San-Hee natychmiast przyszła nieznajoma i tajemnicza dziewczyna która szybko uciekła duszce z drogi. Straszyciółki niepewnie stanęły w środku muzeum. Rozejrzała się dookoła. Nie widziały żadnych potworów. Wtem podbiegł do nich ochroniarz.
-Przepraszam! A bilety to gdzie panienki zostawiły?- mówiąc to wyciągnął automat do odczytywania biletów. Eri wręczyła tylko bilety bez odzywania się i czekała na rozwój akcji. Mężczyzna podejrzliwie sięgnął po bilety, aby następnie włożyć do czytnika. Wtem zaświeciła się zielona lampka. -No no.. macie szczęście że są prawdziwe! Wielu tu oszustów ostatnio! Miłego zwiedzania- mówiąc to przyjemnym gestem zaprosił do środka. Straszyciółki cieszyły się, że bilety są jednak prawdziwe. I tak zaczęły zwiedzać. Wpierw zaczęły od miasta zegarów. Było to Stare miasto znalezione głęboko pod ziemią. Jego nazwa wywodzi się z tego, że było ono w większości jak zegarek. Podobno mieszkały tam rzadkie stwory posiadające zdolność do cofania w czasie. Legenda głosi że pewnego dnia potwory z powierzchni odkryły miasto i chciwe zgarnęły wszystkie cenne zabytki. Wtedy potwory ze świata podziemi zbuntowały się. Niektórzy powiesili się gdyż ich najcenniejszy dobytek został po prostu skradziony. Tylko kilku śmiałków ruszyło ku wojnie z nadzieją ma zwycięstwo. Jednak nigdy nie powrócili. Teraz dwoje dzieciąt żołnierzy przybyło by się zemścić. Każdy kto ich spotka nie ujdzie z życiem. Ale to tylko legenda, jedna z wielu takich. Sora była zachwycona pięknym zegarem. Z resztą nie tylko ona, bo i inne straszyciółki również zainteresowały się pomieszczeniem. Najmniej zachwycona była San, kiedy ujrzała obraz rzekomych dzieciąt poległych wojowników. Ujrzała tam tą samą sylwetkę w płaszczu. Dziewczyna była przerażona, bo jeśli to prawda to już po nich. Jednak Miyu zaproponowała by iść dalej, gdyż w tej sali nie ma nic więcej. Tak więc zrobiły. Duszka odetchnęła z ulgą. Tylko Amelie zauważyła smutek w oczach przyjaciółki. Kiedy spróbowała się dowiedzieć o co chodzi ta unikała odpowiedzi. Wtedy smoczyca zaprzestała. Następnie straszyciółki dotarły do modelu 3D całego podziemnego miasta. Można rzec, że to pomieszczenie stanowiło 3/4 całego muzeum. Makieta była tak ogromna, że aby zobaczyć środek miasta trzeba było mieć zdolność działania. Cloudia wzięła więc Amelie a Sora Miyu. Eri jako duch przemknęła przez model. San również miała tak postąpić jednak ujrzała znajomą sylwetkę. Stała tam Nimfadora Odra wraz z Sylvią Seahorse. One również zwiedzały tamte muzeum. Duszka więc oznajmiła, że zaraz wróci. Biegiem pobiegła do straszyciółek. Te z początku jej nie widziały, jednak kiedy San krzyknęła od razu zwróciły ku niej wzrok.
-Sunny! No cześć! Jak tam? Podoba Ci się muzeum?- spytał konik morski. San lekko zdyszana przytaknęła. Obejrzała się aby sprawdzić, czy jej straszyciółki wciąż tam są. Rzeczywiście wciąż badały makietę.
-U mnie? Jest super!- odpowiedziała lekko sarkastycznym tonem. Nimfadora od razu zaczęła coś podejrzewać. Nie miała jedna czasu aby spytać o powód koleżankę. Podeszła reszta straszyciółek i zaczęły żywą konserwację. Nie potrwała ona długo, gdyż zaczęły słyszeć niepokojące szepty. Wtem dookoła nich pojawiła się tajemnicza mgła. Nie była zbyt gęsta, ale i tak dziewczyny miały problem z oddychaniem. Powoli zaczęły usypiać. Jedna opierała się o drugą. Nie ważne jaką. Ta która stała obok była ratunkiem. Amelie oparła się o Cloudię, Miyu o Sorę, Sylvia o Nimfę, ale San błądziła bez przerwy. Nagle natrafiła na unoszącą się w powietrzu osobę. Jednak im dłużej się o nią opierała tym bardziej była śpiąca. Nagle spojrzała w górę i ujrzała piękną dziewczynę. Stała nad nimi jakby ze skruchą. Była nie czuła na dym dookoła, co Sam wydało się dziwne.

Postacie

Ciekawostki

  • W filmie debiut zaliczają aż trzy postacie. Jest to Tim Time, Cici Clock oraz Airashi Shi
  • Jest to pierwszy film stworzony przez Esterwę
  • Z początku Cici miała być zła
  • Skrót od filmu (tzw. Akronim) to "ZgM"

Dorosłe Bohaterki

Eri Utamaro

Postanowiła założyć własną firmę do obrony ras potworów. Jako dorosła stała się bardzo czuła na cudzą krzywdę. Organizacja ta miała pomagać potworom w potrzebie i służyć pomocą psychologa w sytuacji bez wyjścia. Jeśli ktoś chciał dołączyć do owej organizacji, musiał zdać test. Polegał on na poniesieniu pomocy potworowi w potrzebie. Firma Eri jest jedną z najbardziej rozpoznawanych w przyszłości. Oprócz sukcesu zawodowego, duszka znalazła sobie męża. Ten również jest duchem. W filmie pojawia się tylko raz, kiedy dziewczyna budzi się w przyszłości. Zanosi on jej śniadanie do łóżka co oznacza, że jest bardzo troskliwy i stara się okazywać swoją miłość żonie. Dodatkowo jest on zastępcą w jej firmie. Wygląda równie tajemniczo co duszka. Dodatkowo Eri posiada własnego psa, który sięga jej do klatki. Ma on trzy głowy co oznacza, że jest to mniejsza wersja cerbera. Jako dorosła wydaje się być jeszcze bardziej poważna niż zazwyczaj. Ma duży dom, co świadczy o jej dobrobycie. Sama Eri po "wybudzeniu" bardzo dziwi się swoim przyszłym życiem w luksusach i wiecznym zabieganiu. Co więcej, wcześniej nic nie wskazywało na taki wybór kariery, w końcu mało co obchodziły ją problemy innych. Tak samo kiedyś nie darzyła sympatią zwierząt, a teraz pomimo braku wolnego czasu zdecydowała się na przygarnięcie psa... co mogło spowodować aż takie zmiany w jej postępowaniu? Jako młoda kobieta ubrana jest w strój wręcz idealny do biura. Nosi czarną spódnicę oraz marynarkę z bardzo długimi rękawami, a pod nią białą koszulę. Na nogach ma ciemne rajstopy i klasyczne buty na obcasie. Dopełnieniem stylizacji jest czarna biżuteria, składająca się z naszyjnika z pereł oraz pasujących do niego, sporych kolczyków. Grzywka nadal zasłania połowę jej twarzy, włosy ma spięte w koka za pomocą zielonej wstążki. Duszka robi sobie mocniejszy makijaż niż w młodzieńczych latach. Praktycznie nie rozstaje się ze swoją szarą teczką, w której trzyma najbardziej potrzebne przedmioty i dokumenty.

San-Hee Yumeha

Postanowiła kontynuować swoją pasję-fotografowanie. Nie tylko ją kontynuowała, ale dodatkowo przeniosła ją na nieco wyższy poziom. Nie miała aż tak ogromnych luksusów jak inni sławni fotografowie, ale cieszyła się z tego co miała. Przez notatki z pamiętnika dowiedziała się, że to dzięki Cloudii udało jej się wybić. Czarownica szybciej od niej odniosła sukces, więc z chęcią służyła pomocą przy sesji zdjęciowej. Gazety dziwiły się, że duszka była zdolna uchwycić gwiazdę sportu w niesamowitym momencie. Akurat wtedy, kiedy leciała do zwycięstwa. Liczne gazety poprosiły o więcej zdjęć w zamian za duże pieniądze. Jednak San zgłosiła się do firmy "Loliwood' gdzie pracowali najlepsi. Jednak zdjęcia Cloudii im nie wystarczały. Poprosili ją o sesje z Eri. Tamta strasznie ucieszyła się na wieść ponownego spotkania z przyjaciółką. Od razu ruszyła do jej biura. Duszka zgodziła się ten jedyny raz i tak San wybiła się na rynku. Posiada w przyszłości małego chomiczka. Ma on Na prawdę dużą klatkę. San za nikogo nie wyszła ani nie znalazła partnera.

Cloudia di Angelo

Postanowiła kontynuować swoje zainteresowania i spróbowała swoich sił w sporcie. Zajęło jej to niewiele czasu ze względu na jej moce, które znacznie to wszystki ułatwiały. Mimo to rzadko ich używała przez co zyskiwała większe poparcie. Po wielu latach utrzymywała dobry kontakt z San-Hee. Kiedy duszka potrzebowała jej pomocy, ta z chęcią przybyła na ratunek z prędkością światła. Cloudia zaczynała od małych sal i boiska, ale szybko wyciągnęła się na wyższe szczeble kariery. Poza byciem gwiazdą sportu, pracuje również jako nauczycielka wf-u na wyższej uczelni sportowej. Z czterema żywiołami, czy jakimkolwiek innym znajomym, nie widziała się za często, jednak nadal utrzymywała z nimi kontakty. Najbdroższą jej osobą nadal pozostała jej siostra-bliźniaczka i pomimo zupełnie innych karier i zainteresowań, nigdy się od siebie nie odwróciły. Nie żyła do końca w luksusach, ale wystarczał jej obecny stan materialny. Posiada wiele zwierząt, aż trudno wymienić wszystkie. Z tego co wiadomo ma stałego chłopaka, który pod koniec filmu oświadcza się jej i bierze z nią ślub. Cloudia ubrana jest w strój sportowy. Jak się później okazuje - strój jej drużyny. Nosi pojedyńczą rękawiczkę, specjalne buty i skarpetki - wszystko jej własnego projektu. Nadal zostały z nią jej makijaż (w tym dwuodcieniowe usta) i naszyjnik z szafirem.

Amelie Muroame-Geiss

Żona Portera Geiss'a oraz jedna z najsławniejszych projektantek na świecie. Dorabiała sobie na boku jako krawcowa. Pracowała między innymi na zlecenie Scary Delevingne oraz wielu innych rozchwytywanych i popularnych modeli i modelek. Jej projekty są wykorzystywane do wielu klipów muzycznych. Bez problemu można stwierdzić, że bardzo spoważniała. Ta pozytywna iskierka energii świeci się w niej coraz słabiej, jednak nieśmiałość i ogromna wyobraźnia zakorzeniła się w jej sercu na dobre. Spośród swoich znajomych ze Straszyceum utrzymjuje jedynie stały kontakt ze swoimi najlepszymi przyjaciółkami. Jej kreacje są sprzedawane we wszystkich sklepach, a nastolatki stale się o nie dopytują. Założyła także swoją własną działalność - butik w największej metropolii świata - Strachattanie. Pod koniec filmu dowiadujemy się, że spodziewa się dziecka. Nadal posiada swoją kotkę, Bone, która została z nią, aż do końca swojego życia. W dodatku, sama kocica także zyskała potomstwo. Ciekawostką jest to, że po ślubie z Porterem w jej stylizacjach pojawia się motyw łańcuchów, a wyniki USG mówią, że ich dziecko będzie hybrydą ducha i Zennyo-Ryuo, posiadające w 1/10 cechy Okuri-suzume. Jej wygląd nie zmienił się za wiele. Jej włosy są nadal w tym samym kolorze, jednak są dłuższe. Na co dzień ubiera się w koszulę w odcieniach różu zapinaną u góry złotymi klipsami oraz w białą, falbaniastą spódnicę. W talii znajduje się wstęga w kolorze bladego różu, fioletowo-srebrny łańcuch oraz pas z kieszonką na mydło, który jest nieodłącznym elementem przy jej zawodzie. Na głowie spoczywają jej czerwone okulary, a na nogach widnieją białe podolanówki oraz różowe szpilki. W uszach ma perłowe kolczyki, a na ręce poduszkę do igieł oraz bransoletkę z łańcuszka i złoty pierścionek zaręczynowy od Portera. Nie może się obejść bez swojego centymetra krawieckiego oraz teczki z projektami, ponieważ sądzi, że w każdej chwili mogą jej się przydać. 

Galeria

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki