FANDOM


Cmt1rg8
Paulette Colourie zdobyła trzecie miejsce w głosowaniu na postać miesiąca Październik 2016!






I gotowe! Tak strasznie było?

—W debiucie

Paulette Cladia Colourie
Uczeń Monster High
Paulette ID
Wiek Umarłam w wieku lat szesnastu, toteż sądzę, że mam tyle lat.
Zabójczy Styl Ubieram się dosyć skromnie eleganckie spodnie i jednokolorowe nakrycia czy bluzki. Mam słabość do beretów, bardzo często noszę też fartuch, mimo że go nie potrzebuję.
Dziwaczna wada Wiem, że może tego nie widać, ale zdarza się, że dosłownie ścieka ze mnie farba, jakbym była z niej stworzona. Nie uważam tego za wadę, ale dla większości moich znajomych, zwłaszcza tych ceniących ubrania i czystość jest to dość duży problem.
Zwierzę W moim życiu przewinęło się kilka pupilków, lecz na chwilę obecną nie posiadam żadnego.
Ulubione zajęcie Moimi ulubionymi zajęciami są układanie przedmiotów, malowanie i oczywiście nauka o historii malarstwa.
Najbardziej irytująca rzecz Nie przepadam za sytuacjami, kiedy przygotowuję się do czegoś mnóstwo czasu, mam ułożony cały plan pracy i szlag wszystko trafia przez malutkie potknięcie.
Najbardziej lubiany przedmiot szkolny Języki martwe. Absolutny mój szkolno-przedmiotowy faworyt.
Najmniej lubiany przedmiot szkolny WF. Patrz na dziwaczną wadę, a zrozumiesz.
Ulubiony kolor Granatowy w połączeniu z białym.
Ulubione jedzenie Uwielbiam ciasteczka imbirowe i zieloną herbatę.
Przyjaciele Carmen FromageourisWillow Martagon ,Blair DeGhoul , Libellule Luisant i Rain Drop
Dolldiaryicon Pamiętnik Paulette Colourie

Paulette Colourie Duszka pochodzenia francuskiego. Dziewczyna za życia chciała zostać malarką, była sierotą, ale została wzięta pod opiekę rodziny zastępczej. Upiorka jest opanowana i miła, ma skłonności do przemyśleń i odznacza się empatią. Typowy melancholik. Duszka nie musi się nawet przedstawiać bowiem jej osobę bez wątpienia  wyróżnia charakterystyczny makijaż "na mima", wielgachny, większy od siebie pędzel który przy sobie nosi (ma to większe, ukryte znaczenie) oraz fakt iż dosłownie spływa z jej osoby farba w możliwych kolorach, wypływa z jej oczu, ramion nóg... jej najlepsza przyjaciółka to Libellule, która jest nawet kimš więcej niż tylko przyjaciółką duszycy...

Osobowość

Paulette to wierna i pracowita duszyca. W pełni poświęca się zaczętym sprawom, nie odpuści póki nie zobaczy efektów. Dobrze dogaduje się z innymi uczniami i osobami, jest raczej przyjemną osobą. Nie lubi stereotypów oraz zatłoczonych miejsc. Podziwia ludzi, którzy w pełni poświęcają się swoim przekonaniom, za życia była członkinią organizacji walczącej o prawa człowieka i wolność osobistą. Nie lubi przymusu, jeśli do czegoś się zabiera to tylko i wyłącznie ze swojej woli. Można rzec, że jest typem buntownika, ale bez przesady, wycofuje się, kiedy zauważy, że coś nie poszło po jej myśli lub działa na jej niekorzyść. Nigdy pod żadnym pozorem nie odpuszcza, zawsze i wszędzie stara się pokazać swoje opinie. Lista znajomych duszycy jest przeeeeeeeeeeeogromna z racji wielkiego poczucia towarzystwa, które ją cechuje. Duszyca wszystkich traktuje na równi, nie uważa, że jedni są jej bardziej bliscy, a z innymi ma nie tak dobre kontakty.

Wygląd

Paulette to wysoka dziewczyna o włosach koloru indygo, naturalnie za "życia" miała czarne włosy, dopiero po śmierci jej fryzura zyskała takowy kolor. Jej oczy, naturalnie zielone po śmierci stały się brązowe, wręcz pomarańczowe a białka zyskały morski odcień. Brwi dziewczyny są lekko zarysowane, grubsze u dołu, mają odcień taki co włosy. Duszkę wyróżnia charakterystyczny makijaż "na mima".

Relacje

Paulette jest otwarta na nowe znajomości, bardzo łatwo zdobyć jej sympatię. Preferuje osoby o miłym usposobieniu i wesołym podejściu do życia. Jest bardzo towarzyską osobą, bardzo źle czuje się w samotności. Dziewczyna stara się mieć jak najwięcej przyjaciół i znajomych.

Rodzina

Matka Paulette umarła kilka dni po porodzie córki, ojciec natomiast z wykształcenia budowlaniec nie potrafił opiekować się należycie niemowlęciem, zginął poprzez samobójstwo. Duszycę przygarnęli sąsiedzi, otoczyli ją troską i czystą miłością, nawet lekko rozpieszczali. Dziewczyna dumnie nazywa ich swoją jedyną i najprawdziwszą rodziną.

Dalsza rodzina

Wiadomo, że matka Paulette była jedynaczką, tak samo jej ojciec, wobec czego dziewczyna nie ma ani wujków, ani cioć, ani kuzynów czy kuzynek. Nic nie wiadomo o dziadkach dziewczyny, prawdopodobnie nie żyją.

Przyjaciele

Przyjaciele Paulette to Carmen FromageourisWillow Martagon ,Blair DeGhoul , Libellule Luisant i Rain Drop.

Znajomi

Do najbliższego grona znajomych duszyczki należą Justine Saina, Ally "Octo" Pus, Sonna Rotson, Gabriel M. Granissima oraz San-Hee Yumeha.

Wrogowie

Paulette zdarzało się mieć z kimś na pieńku (zwłaszcza z jedną dziewczyną za czasów szkoły do której chodziła za życia), Paulette ma w nosie to co o niej inni sadzą, akceptuje to, że nie wszyscy muszą ją kochać i podziwiać.

Miłość

Paulette miała za życia chłopaka, była pewna, że to ta jedna jedyna osoba, z którą kiedyś spędzi resztę życia. Dzieliły ich wspólne pasje i poglądy, chociaż zdarzały się większe kłótnie. Niestety, kiedy dziewczyna stała się duchem ich kontakty całkowicie zanikły, z czym Paulette nie mogła i do dziś nie może się pogodzić. Ostatnio duszyca zaczęła zbliżac się do innej również artystycznie uzdolnionej dziewczyny, do swojej przyjaciólki - Libellule. Duszyca czuje specyficzną więź z ważką, twierdzi że dzięki dziewczynie odzyskała radość z (nie)życia, mimo swoich prawdziwych, trochę bardziej niz przyjacielskich uczuć, duszyca nie ma odwagi by wyjawić Libellule, że jest dla niej kimś więcej niż przyjaciólką, że przynosi jej radość i swego rodzaju spełnienie. Nie chce stracić z ważką kontaktu, a obawia się ze ta po prostu bu ją wyśmiała.

Zwierzak

W życiu dziewczyny przewinęło się kilku pupilków, począwszy od Calli owczarka niemieckiego sąsiadów po klasowego chomika, którym często się opiekowała. Z zwierzętami ma dość dobre "stosunki", nie znosi przemocy wobec nic i okrucieństwa.

Historie relacji

Carmen Fromageouris

Dobre przyjaciółki, ale rzadko razem widywane.

Willow Martagon

Upiorki poznały się w jednym z ogrodów japońskich. Roślinna potworka medytując kątem oka dostrzegła duszkę lecącą tam i z powrotem w poszukiwaniu inspiracji. Zawołała ją, aby usiadła koło niej i przez chwilę w spokoju pozwoliła przeniknąć się otaczającym pięknem. Po chwili skupienia Paulette doznała olśnienia i od razu zabrała się do dzieła. Jej inspiracją stała się sama Willow, którą w tej pozie skojarzyła z Buddą. Roślinka, choć w małym szoku pozwoliła na sportretowanie. Wracając do szkoły rozmawiały ze sobą przez całą drogę o wszystkim i niczym. Od tego dnia spędzają ze sobą tyle czasu ile tylko mogą.

Libellule Luisant

Przyjaciółki, łączy je miłość do malowania. Paulette czuje że ważka jest dla niej kimś więcej, niż przyjaciólką...

Blair DeGhoul

Przyjaźnią się, często razem widywane na kółku plastycznym.

Rain Drop

Paulette i Rain poznały się na kółku/warsztatach artystycznych, można wywnioskować, że się przyjaźnią.

Justine Saina

Dobre znajome, prawie że przyjaciółki

San-Hee Yumeha

Paulette i San bardzo się lubią, ale nie zanosi się na przyjaźń.

Ally "Octo" Pus

Dobre znajome, okazjonalnie razem widywane.

Sonna Rotson

Choć się do tego otwarcie nie przyznaje, Paulette traktuje Sonnę bardziej jak przyjaciółkę, a nie znajomą.

zdolności 

  • Materializacja Paulette jako nieliczna z duchów potrafi zmaterializować swoje ciało, przeważnie czas materializacji trwa od kilku minut po kilka godzin, tak samo jak zanikanie.
  • Lewitacja Paulette potrafi lewitować, tak najczęściej się przemieszcza.
  • Przenikanie przez ciała stałe Dziewczyna potrafi przenikać przez przedmioty stałe np.ściany. *Telekineza Paulette może przenosić ciała stałe siłą woli.

Zainteresowania

Sztuka

Sztuka jest zdecydowanie najbliższym sercu Paulette hobby. Interesuje się nią odkąd sięga swoją pamięcią. Wierzy, że swoje emocje najlepiej przekazać za pomocą stwarzanych przez siebie prac.

Informatyka

Informatyką zainteresowała się w momencie poznania Jeanmarie. Praktycznie nieskończone możliwości komputerów przyciągnęły do siebie dziewczynę na tyle, że zapragnęła się o tym uczyć.

Pieczenie ciast

Jeszcze za życia Paulette bardzo interesowała się cukiernictwem. Choć nigdy nie zaprezentowała swoich zdolności publicznie.

Biografia skrócona

Paulette przyszła na świat w małym francuskim miasteczku, w którym pomimo wielkości prawie nikt się nie znał. Dziewczyna nie znała swojej mamy, umarła tydzień po porodzie. Ojciec Paulette nie potrafił pogodzić się z zaistniałą sytuacją, chodził przymulony i zasmucony. Nie przyjmował pomocy od innych, gdyż był człowiekiem o dużym poczuciu "dumy osobistej", więc mimo bladego pojęcia o opiekowaniu się niemowlakiem, udawał, że psychicznie jest twardy jak skała. Tak naprawdę nie radził sobie, Paulette wielokrotnie trafiała do sąsiadów, którzy byli bliskimi przyjaciółmi mamy duszki. Ojciec dziewczyny nie wytrzymał psychicznie do czwartych urodzin córki, powiesił się. Paulette przygarnęła jej babcia, ceniona krawcowa. Kiedy Paulette poszła do szkoły, nie była popularną osobą. Ba! Nawet wielokrotnie wyśmiewano się z niej, a ona sama nie zostawiała spraw niezałatwionych i niejednokrotnie sprawiła, że pod okiem szkolnej koleżanki pojawiło się limo. Okres szkolny dziewczyny był dość burzliwy. Kiedy Paulette osiągnęła trzynaście lat, jej babcia wyprowadziła się do Paryża, więc jej wnuczka również. Paulette nie przepadała za tym miastem, aczkolwiek pokochała architekturę Paryża, a zwłaszcza Katedrę Notre Dame. Tam poznała swoją pierwszą miłość. Można powiedzieć, że byli jak Romeo i Julia, dzielili prawie te same pasje (często się kłócili odnośnie palety barw), wierzyli, że znaleźli tę drugą połówkę. Babcia dziewczyny zauważyła jej talent i dzięki jej staraniom dostała się do dobrego liceum plastycznego. Uczyła się wyśmienicie, miała piątki i szóstki. Pewnej wiosny zgodnie z tradycją dyrektorka wyznaczyła uczniów, którzy odmalują klasę. Paulette była jej protegowaną, więc poszła na pierwszy ogień. Dziewczyna pękała z dumy, wzięła ze sobą ukochany pędzel od babci, zestaw farb oraz fartuch, by nie ubrudzić ubrania. Zamknęła się w klasie, chciała mieć salę dla siebie. Uważała, że inni wyssą z niej twórczą wenę. Malowała godzinami tworząc najróżniejsze wzorki i szlaczki. W pewnym momencie jej telefon zawibrował (to była jej babcia), dziewczyna wiedziała, że na pewno ma ważną sprawę, jednak "olała" to i malowała dalej. Po kilku godzinach do klasy weszła policja w towarzystwie psychologa, Paulette oderwała się od pracy. Funkcjonariusze oznajmili jej, że w kamienicy jej babci wybuchł pożar, a starsza kobieta zginęła na miejscu. Dziewczynie serce przyśpieszyło, nie wiedziała czy płakać czy wrzeszczeć. Policzki jej spąsowiały. Chciała zjeść z drabiny, jednak tak jej ręce drżały, że spadła, a na nią poleciała cztero kilogramowa drabina. Zmarła na oczach stróżów prawa.

Obudziła się z trudem. Nie wiedziała co się dzieje. Wszędzie stali ludzie, wiedziała, że znajduje się przed budynkiem szkoły. Zauważyła paru uczniów, którzy robili telefonami zdjęcia,wrzeszczącą na nich dyrektorkę, która mówiła coś o poszanowaniu innych, wstrząśniętych nauczycieli i dużą ilość pracowników policji, a także karetkę. Zamachała ręka przed twarzą jednego z policjantów, ten nie wykonał żadnego ruchu. Spróbowała z dyrektorką, a potem z kilkoma uczniami, dotykała ich głów, robiła głupie miny. Nic. Usłyszała rozmowę policjantów z lekarzami. Lekarz stwierdził "Spadła na nią drabina, przygniotło jej wnętrzności. Zgon na miejscu" Paulette zrobiło się słabo, on mówił o niej! Nie mogła zrozumieć, jak to możliwe, że nie żyje, a jednak stoi tuż przed nim. Obróciła głowę, podeszła pustej karetki, gdzie na noszach leżał koc koloru złotego. Zauważyła ciemny kosmyk włosów, poczuła uderzenie adrenaliny, rozsunęła zamek... i zamarła. Patrzyła na siebie. Było to dla niej okropne przeżycie, w końcu patrzyła na swoje martwe i zimne już ciało. Uklękła na kolana. Drzwi karetki zostały zamknięte przez jakiegoś sanitariusza, pojazd ruszył z miejsca z piskiem opon zostawiając tłum i szkołę za sobą.

Paulette nie pamięta, ile czasu miała zmąconą świadomość. Z resztą, poczucie czasu straciło dla niej całkowitą wartość. Dziewczynie znudziło się "czuwanie" w prosektorium, chciała wyjść. Nie mogła. Czuła, jakby była przywiązana do swojego ciała. Nic nie mogła zrobić. Siedziała więc tępo pod ścianą i ani się spostrzegła, minęło kilka dni. Wkrótce jej ciało wywieziono do pobliskiego zakładu pogrzebowego, gdzie ciało Paulette ubrano i umalowano. Podczas procesji duszyca poruszała się równo z trumną, z resztą nie miała wielkiego wyboru, wciąż towarzyszyło jej uczucie przywiązania. Duszka spojrzała na siebie po raz ostatni, dziewczyna w sukience ułożona w wyłożonej czerwoną satyną ciemno orzechowej trumnie wyglądała tak żywo, że Paul miała wrażenie, iż patrzy na siebie w lustrze. Po zakończonej, dość... specyficznej pod względem atmosfery ceremonii, na której pojawili dyrektorka liceum, jej (już chyba były) chłopak, nauczyciele, sąsiedzi, co zastępowali Paulette rodziców (którzy ten pogrzeb zorganizowali tak jak pogrzeb jej babci i ojca), a nawet dziewczyna, której Paulette przyozdobiła kiedyś twarzyczkę za nazwanie jej "krzywonogą tubką", mimo woli duszyca uśmiechnęła się do siebie. Ucieszyła ją myśl, że miała wokół siebie tyle życzliwych jej osób, a wcześniej tego nie zauważała. Dobry humor przeszedł jej, kiedy zrozumiała, że już prawdopodobnie nigdy nie ujrzy ich twarzy, nie poczuje smaku popisowego dania w jej ukochanym barze, nie zanurzy stóp w gorącym piasku plaż Hawajów, gdzie bardzo chciała pojechać. Ogólnie, że nie zrobiła mnóstwa rzeczy. Po jakimś czasie odkryła, że znowu może się swobodnie przemieszczać. Z nową nadzieją opuściła miejsce i dosyć długo włóczyła się po Paryżu. Podziwiała prace ulicznych malarzy, krajobrazy, grupy nastolatków przybijających sobie piątkę na przywitanie... Aż dziwnym trafem znalazła się pod sklepem z artykułami artystycznymi. "Podobno trafia się tam, gdzie się chce trafić" pomyślała Paulette . W ciągu kilku dni tułaczki opanowała już swoje nowe "zdolności", więc przeniknęła przez szybę, by się trochę rozejrzeć. Od razu rzuciła jej się półka, na której za szklaną szybą był umieszczony zestaw z "ekskluzywnymi" pędzlami. Dla każdego innego pędzel to pędzel. Dla Paulette te pędzle były wyjątkowe. Zbierała na ten zestaw bardzo, bardzo, bardzo długo. Brakowało jej już tylko kilku euro. Dziewczyna wpatrzona w swój wymarzony prezent, wyciągnęła dłoń w kierunku zestawu. Nie przeniknęła przez szybę, dziewczyna poczuła ból. Prawdziwy ból. Nie mogąc uwierzyć, spojrzała na swoje dłonie, nie były już pół przeźroczyste, ale najzupełniej "normalne", powtórzyła czynność, dłonie piekły ją okropnie i przybrały ciemnosiny odcień, ale Paulette była w takiej euforii, że tego nie zauważyła. Od czasu śmierci najbardziej brakowało jej zmysłu dotyku. Ekscytacja szybko ustąpiła miejsca przerażeniu, wiedziała, że lewitujące dłonie nie są dla żywej osoby czymś normalnym. Spojrzała za siebie, sklep był zamknięty. Kiedy jej wzrok znowu skupił się na dłoniach, wróciły do już dość dobrze znanego jej pół przeźroczystego stanu. Dziewczyna udała się do pobliskiego hotelu, gdzie w kantorku ćwiczyła materializowanie się. Szło jej wyśmienicie, a w końcu udało jej się zmaterializować w całości. Usłyszała zbliżające się kroki, chciała wyjść i się po prostu przedstawić, ale doznała rozbłysku, że przecież Paulettte Di Rullo widnieje wg prawa jako osoba zmarła. Szybko rozejrzała się po pomieszczeniu, zauważyła kuferek do makijażu najprawdopodobniej zostawiony przez jakąś pracownicę hotelu. Umalowała twarz, bardzo jasnym wręcz białym fluidem przejechała usta czerwoną szminką i umalowała w biegu powieki. Czyli tak jak nigdy w życiu by się nie "upiększyła" Następnie za pomocą nożyczek do skórek ścięła włosy do ramion. Czekała, aż ktoś odkryje jej obecność, nic takiego nie nastąpiło. Sama stwierdziła, że gdyby nie wiedziała, że to ona, nigdy by siebie nie poznała. Udała się do parku, w sumie sama nie wie czemu tam. Usiadła na ławce, szczęśliwa, że znowu jest "widoczna" dla innych. Poznała tam Jeanmarie, bardzo sympatyczną młodą graficzkę i mimo, że znały się tylko kilka godzin, duszyca miała wrażenie, że zna ją wieki. Jean opowiedziała Paulie (bo tak się przedstawiła duszyca) o miejscu, w którym odbywa praktyki i że przyjechała aż z Salem, by je ukończyć. Paulette pomyślała, że zmiana miejsca będzie dobrym pomysłem. Razem z Jean pociągiem pojechały do Salem, tam Paulette dowiedziała się o Straszyceum, postanowiła ze zwykłej ciekawości zapisać się do szkoły, początkowo otrzymała odmowę z braku wolnych miejsc. Dziewczyna się jednak nie poddała i po kilku tygodniach dostała pozytywną odpowiedź. Nie ukrywała swojej radości, uznała, że nie musi już korzystać z materializacji (ta myśl potwornie ją ucieszyła) i że może wreszcie być sobą. Poczuła, jakby dostała od losu drugą szansę i postanowiła wykorzystać ją najlepiej jak potrafi.

Niezapomniane cytaty

Malowanie pędzlem, przy użyciu kredek zamiast farb, gorąco nie polecam, Paulette

—- w debiucie

Wiem, wiem, wiem! Na miłość boską wiem!

—do nauczycielki

Po czym ją poznać?

  • Po charakterystycznym makijażu.
  • Po tym, że  dosłownie  spływa z jej ciała farba.
  • Po tym, że chodzi w umazanym farbami fartuchu.

Wystąpienia

Drop Dead Diary

  • Moja Buu-nikalna cecha: Przeistaczam! Wszelkie dochodzące do mnie pojedyncze i na pozór różniące się pokłady weny zmieniam w coś zupełnie nowego i nie spotykanego.
  • Ulubione powiedzonko : Et voila!
  • Ksywka: Paul
  • W szkole najbardziej lubi: Języki martwe
  • A najmniej: WF
  • Nie rusza się bez: Pędzla
  • Sekrety jej pokoju: Podłoga w dormitorium dziewczyny wyłożona jest gazetą.

Ciekawostki

  • Imię i nazwisko  Paulette nawiązuje do zdania "Paleta kolorów".
  • Za życia nosiła nazwisko Di Rullo.
  • Od czasu śmierci nie zmazuje makijażu z twarzy.
  • Za życia miała alergię na gluten (po matce) oraz zaćmę (choroba wzroku).
  • Uwielbia konwalie.
  • Paulette uwielbia dynie. Jej zastępcza "matka" (czyli sąsiadka która ją wychowywała) co tydzień gotowała krem z tegoż właśnie warzywa.
  • Nie wiedzieć czemu nie przepada za świętami Wielkanocy.
  • Choć trudno w to uwierzyć, duszyca ma lekki strach do śniegu i zimy.

Miejsce pochodzenia

Paryż
Francja, Republika Francuska – państwo, którego część metropolitarna znajduje się w Europie Zachodniej, posiadające także zamorskie terytoria na innych kontynentach. Francja metropolitarna rozciąga się od Morza Śródziemnego na południu do kanału La Manche i Morza Północnego na północy, oraz od Renu na wschodzie do Zatoki Biskajskiej na zachodzie. Francuzi często nazywają swój kraj l’Hexagone (sześciokąt) – pochodzi to od kształtu Francji metropolitarnej.

Klasyczny potwór

Duch

Duch – w folklorze ludowym i według spirytystów ludzka istota, żyjąca po śmierci fizycznej ciała człowieka, bytująca w świecie pozamaterialnym. Zgodnie z doktryną spirytyzmu duchy żyją w świecie niewidzialnym, znajdującym się poza czasoprzestrzenią świata materialnego; w innym wymiarze bytowania są wszędzie, przesyłają komunikaty za pośrednictwem mediów lub bezpośrednio. Według tej koncepcji duch i dusza są synonimami.

Duchy mają się manifestować przez osobę żyjącą (medium), zmieniając jej wygląd (transfiguracja) i wagę dzięki mieszaniu fluidów, lub przemawiając i wykonując inne czynności za pośrednictwem medium. Ponadto mają się komunikować w sposób widzialny poprzez dźwięki, dotyk, hałas, zapach, poruszanie przedmiotów, pismo, rysunek, muzykę itp.

Galeria

W różnych seriach

Galeria od innych

Meta timeline

  • Sierpień 2016 - "wnioski" Rochi mouscedes o zastrzeżenie znaków dla Paulette Colourie
  • Wrzesień 2016 - Pojawia się strona i Bio duszycy

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.