FANDOM


ZF9CfMY
Justin Saina zdobył egzekwo pierwsze miejsce w głosowaniu na postać miesiąca Czerwiec 2017!
TINuhhi
Justin Saina zdobył drugie miejsce w głosowaniu na postać miesiąca Październik 2017!





Bo czasami warto mieć jedną zaufaną osobę niż tabun zadufanych w Tobie "fanów".

—- w filmie Bollywood here we come!


Justin Randall Saina
Uczeń Monster High
Justinkolor
Wiek Siedemnaście lat mojego nieśmiertelnego istnienia.
Zabójczy Styl Nigdy nie zastanawiałem się nad tym jaki "styl" prezentuję, trendy się zmieniają, a elegancja zawsze pozostaje w modzie. Raczej nie specjalnie wyróżniam się ubiorem, zawsze wolałem, by to moja twórczość była swego rodzaju moją "wizytówką", zdarza się, że monochromatyczne zestawy przełamuję jakimś drobnym akcentem kolorystycznym, czy nawiązującym do miejsca mych narodzin, lub muzyki. Nigdy nie miałem ręki do stylizacji, wobec czego zdarza mi się szperać po blogach modowych czy czasopismach w poszukiwaniu wskazówek, cóż, tego wymaga ode mnie moja profesja.
Dziwaczna wada Nie mam pojęcia, czy to przez fakt bycia hybrydą,ja... nie do końca potrafię zapanować nad przenikalnością oraz lewitacją. Zdarza się, że dosłownie sfrunę na kogoś, czy utknę w ścianie, lub innej " stałej" formie...a potem tylko czekaj na pomoc...
Zwierzę Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do posiadania pupili,a gdy już los obdarował mnie zwierzęcym przyjacielem...długo by opowiadać... sądzę, że to duża odpowiedzialność. Może kiedyś, ale na pewno nie teraz.
Ulubione zajęcie Oczywiście śpiew! Może być coś cudowniejszego? Kiedy śpiewasz, nie myślisz o tym co było i co będzie, jesteś tylko Ty i scena, chłoniesz energie tłumu. Po prostu magia. Prócz tego, jestem wielkim fanem odkrywania nieznanych mi dotąd kultur oraz miejsc, wobec czego bliskie memu sercu są także podróże.
Najbardziej irytująca rzecz Hmm, mogę z całą pewnością stwierdzić, że bardzo nie przepadam za narzucaniem komuś swojego zdania, oraz ocenianiu kogoś po pozorach. Staram się unikać takich sytuacji, czy osób. Bardzo denerwują mnie także braki postępów w zaczętej pracy.
Najbardziej lubiany przedmiot szkolny Muzyka, już od najmłodszych lat szkoły niezmiennie pozostaje mym ulubionym szkolnym przedmiotem, bardzo lubię też zajęcia z aktorstwa, ale wolałbym dać sobie rękę uciąć niż komukolwiek się do tego przyznać.
Najmniej lubiany przedmiot szkolny Chemia. Ale myślę, że to tylko i wyłącznie z tego powodu, że jestem w niej słaby.
Ulubiony kolor Biały oraz tzw. "Baby blue", to kolory jakby stworzone dla mnie.
Ulubione jedzenie Uwielbiam świeżo parzoną kawę, ten napój mógłbym popijać godzinami, przyrządzony na wszelkie możliwe sposoby, zaś daniem, który darzę równie wielką sympatią, jest Cordon Bleu
Przyjaciele Leila Crowne, Blair DeGhoul, & San-Hee Yumeha
Dolldiaryicon Pamiętnik Justina Sainy

Justin Saina - Siedemnastoletni syn duszycy oraz dżinna, brat bliźniak (dwu jajowy) Justine, pochodzi z Indii, a dokładniej - ze stolicy tego kraju. Rodzina chłopaka nie może poszczycić się wysokim statusem materialnym, aczkolwiek jemu (tak samo jak wcześniej jego siostrze) udało się wyrwać z szarego, rodzinnego miasteczka, by zamknąć rozdział bolesnej przeszłości po czym rozpocząć swoją historię na nowo w Ameryce, porzucenie zmiennej przeszłości po części umożliwiła mu także kariera muzyczna. Mimo młodego wieku, nosi ze sobą pokaźny bagaż doświadczeń, spełnił większość swoich planów na życie, pomimo rzucanych mu przez los kłód pod nogi, z racji bycia swego rodzaju demonem, jeszcze całe wieki przed chłopakiem. To raczej wesoła osobowość, choć nie cieszy się cały czas i jak twierdzi jest realistą. W przeszłości dopadła go choroba, która na długi okres uniemożliwiła mu rozwijanie swojego największego talentu a co za tym idzie najukochańszej pasji, co bardzo go rozżaliło i wielokrotnie tracił wiarę w świat. Jednakże z pomocą swojej rodziny, która bardzo wspierała go w walce z chorobą, oraz nieocenionej pomocy przyjaciół, powoli wrócił do śpiewu.To jeden z najbardziej rozpoznawalnych uczniów w Monster High, zapraszany na wszelkiego rodzaju przyjęcia czy spotkania towarzyskie, wiele osób ceni sobie jego pogodne usposobienie, aczkolwiek czasem chłopaka trudno zrozumieć, gdyż ma tendencję do częstej zmiany decyzji. Dżinna, bardzo często (i chyba nawet częściej niż w szkole) można spotkać w pobliskiej kawiarni, gdzie przeważnie samotnie rozmyśla, wspomina oraz ucieka od zgiełku szkolnych korytarzy. Po skończeniu szkoły, upiór zamierza wrócić do rodzinnych stron, jednakże tylko na kilka miesięcy, może rok. Chciałby na stałe osiedlić się w Ameryce, po czym rozwijać oraz kontynuować swoją muzyczną karierę.

Osobowość

Już na pierwszy rzut oka, Justin sprawia wrażenie sympatycznego oraz godnego zaufania chłopaka, z głową pełną marzeń oraz pomysłów, żeby nie powiedzieć mistrza improwizacji. Pomimo tego bez wątpienia potrzebuje kogoś kto upewniałby go w tym, że jest dobry w tym co robi, oraz w razie potrzeby podniesie na duchu. Na co dzień swoje emocje bardzo stara się utrzymywać na wodzy,dzięki czemu przebywający przy nim odnoszą wrażenie jakby chłopak był o wiele bardziej dojrzały emocjonalnie, niż inne osoby w jego wieku. Ponadto, jest osobą która bardzo łatwo nawiązuje relacje oraz niesamowicie łatwo się przywiązuje emocjonalnie do innych osób, wobec swoich przyjaciół oraz rodziny przybiera opiekuńczą postawę, jak na swój młody wiek, cechuje się odpowiedzialnością za swoje czyny oraz poczuciem ochony swoich bliskich i tak łatwo nie pozwoli by komukolwiek kto jest dla niego ważny działa się jakakolwiek krzywda, również ze strony innych osób. Co ciekawe, na scenie chłopak czuje się zupełnie inną osobą, jakby dostawał porządnej dawki pozytywnych emocji oraz o wiele więcej odwagi i pewności siebie, oraz tego co robi niż towarzyszy mu zazwyczaj. Podczas występów czuje jakby jeśli tylko by się przyłożył, mógłby mieć u swych stóp cały świat. Nie odkłada na potem, tego co šmiało mógłby zrobić dzisiaj, nie posiada słomianego zapału jest osobą nieustępliwą i pomomo rzucanych mu kłód pod nogi, choćby waliło się i paliło będzie śmiało brnąć do celu, póki nie osiągnie tego czego oczekuje. Niesamowicie łatwo, przekonuje inne osoby do swoich poglądów, jeśli tylko znajdzie w sobie tyle odwagi, by zabrać głos. Niesie w sobie chęc pomocy innym, oraz nie przepuści okazji, by spróbować wywołać uśmiech na twarzach znajomych, pocieszyć co nie zawsze skutkuje pozytywnie, mimo tego bardzo się stara. Szczery uśmiech na twarzy ważnej dla niego osoby, dla chlopaka znaczy więcej niż tysiąc słów. Justin podziwia osoby z pasją, wkładające całe serce w swoją pracę, oraz poważnie podchodzące do swoich obowiązków - on sam potrafi rozróżnić czas na przyjemności, a czas na pracę. Kiedy czuje się przytłoczony, czy też zwyczajnie zestresowany, ucieka myślami od zgiełku do swojego świata, ta metoda nieraz pomogła muzykowi, kiedy w dzieciństwie czuł się samotny oraz ignorowany przez rodzeństwo, co sprawiło, że częściej w szkole obecny jest ciałem niż duchem. Z godnością potrafi przyjąć porażkę, aczkolwiek z przyznaniem się do błędów, jest już trudniej, co nie oznacza że nie potrafi tego zrobić. Wysuwa wnioski oraz uczy się na błędach, za co jest szanowany przez wiele osób. To niesamowicie prawdziwa oraz empatyczna osoba, ceniąca sobie porządek wokół siebie, oraz wartości wyniesione z domu rodzinnego. W głębi serca jest osobą społeczną, która lubi podtrzymywać kontakty ze znajomymi lraz wiedzieć czym aktualnie się zajmują. Nie interesują go przeważnie dyskusje na tematy naukowe, czy polityczne o wiele bardziej preferuje namacalne, praktyczne sprawy w tym pracę nad doskonaleniem swojej pozycji oraz obserwowanie innhch osób. Śledzenie tego, co dzieje się dookoła jego osoby, to dla chłopaka chleb powszedni, czyni jednakże wszystko, aby jeśli znajdzie plusy u siebie, wykorzystywać swoje zdolności w dobrych celach. Jest altruistą, poważnie traktuje swój obowiązek pomagania oraz czynienia dobra. Niestety, swój "kompas moralny" opiera na ogólnie przyjętych tradycjach oraz prawach i zasad, zamiast jakoś czerpać własną moralność z np. Filozofii, często jest tak że to co wydaje mu się właściwe i dobre, nie zawsze powinno stanowić drogowskaz działań. Justin uwielbia być pomocny dla innych, dodatkowo jego kolejną dosyć znaczącą ułomnością jest fakt iż muzyk jest osobą pretensjonalną, i często nie zdaje sobie sprawy że kogoś denerwuje swoim zbytnim zamiłowaniem do traktowania poważnie spraw, które się zaczęło i wzięło odpowiedzialność, oraz że nie każdego mogą interesować jego historyjki z życia wzięte. Każda rola dzięki której może w czymś uczestniczyć w znaczący sposób przynosi mu satysfakcje oraz poczucie bycia potrzebnym, pod warunkiem że odczuwa że jest doceniany. Respektuje "hierarchię" oraz stara się zapewnić sobie swego rodzaju autorytet, w szkole czy w życiu prywatnym, co pozwala hybrydzie na utrzymanie samoorganizacji. W towarzystwie, zawsze znajduje czas na pogawędkę oraz wspólne pośmianie się z każdym. Jednakże chodzi mu o coś więcej, niż tylko przebywanie między innymi z poczucia obowiązku. Justin naprawdę lubi dowiadywać się co słychać u jego znajomych. Zapamiętuje wiele drobnych szczegułów, i zawsze jest gotowy do ciepłej oraz wrażliwej rozmowy. Jeśli coś nie układa się dobrze wśród grupki przyjaciół, czy pojawi się jakieś napięcie, nie mal natychmiast wkroczy do akcji, aby przywrócić stabilność oraz harmonję w grupie, które tak sobie ceni. Unika konfliktów, co nie oznacza że nie umie wyraźić swojego zdania oraz o niego zawalczyć, wręcz przeciwnie. Hybrydę niesamowicie łatwo uraźić, zaś trudniej już zmienić opinię na swój temat jaką się na nim wywarło. Jest on osobą piekielnie pamiętliwą, a każdą wyrządzoną mu krzywdę, będzie dusił w sobie gdyż został wychowany tak, by pomagać a nie potępiać, ceni sobie szczere, dobre relacje liczy się ze zdaniem innych osób, oraz wysiłek i pracę, co nie oznacza że jest naiwny i ślepo wierzy we wszystko, nie da sobą pomiatać. Poświęca dużo energii na wprowadzenie porządku wśród grupki zaufanych osób, wkłada dużo wysiłku także w aktywności nad którymi sprawuje pieczę i potwornie boli go jeśli pomysły chłopaka zostaną odrzucone lub inni nie są nimi po prostu zainteresowani. Największym wyzwaniem dla muzyka jest uporanie się ze swoją wrażliwością, z tym że inni nie zawsze będą się z nim zgadzać, będą krytykować a choć to boli, często bywa mu potrzebne. Śmiało mógłby stanowić wzór do naśladowania, w relacjach między potworzych. Z troską pracuje nad tym, co dla niego ważne, i z troską zajmie się bliskimi osobami. Dzięki swojej pogodności charakteru oraz trzeźwemu myśleniu, szybko zjednuje sobie szczerych i oddanych zwolenników, prawdziwych przyjaciół.

Wygląd

Justin to dobrze zbudowany chłopak o ciemno beżowej, lekko zażółconej cerze, mimo takiej aparycji, nie odznacza się wielką siłą, często nie może nawet słoika otworzyć, jest przeciętnego jak na siedemnastolatka wzrostu. Z uwagi na fakt iż wdał się w Amerykańskie korzenie swojej mamy (a ściślej mówiąc w swojego dziadka) nie posiada typowo hinduskich rysy twarzy, a właśnie amerykańskie, co w przeszłości stanowiło dla chłopaka kompleks. Jak tu się nie martwić, kiedy nie przypomina się nawet z wyglądu własnych rodziców? Bywa przez inne (zwłaszcza obce) osoby "postarzany" o nawet dziesięć lat z uwagi na fakt, iż często jego twarz pokrywa kilkudniowy zarost, to taki swego rodzaju "design sceniczny" który ostatnio towarzyszy mu nawet w szkole. Oczy chłopaka mają kolor orzechowy, a obwódka wokół źrenicy jest koloru fioletowego, identycznego jak u Justine, tak, chłopak ma heterochromię. Orzechowy kolor tęczówek odziedziczył po mamie, zaś fioletowe "refleksy" po ojcu. Oczy Justina są dosyć wydatne, ale bez przesady. Wielokrotnie słyszał od babci, że jak na mężczyznę ma bardzo ładne i pełne głębokiego wyrazu oczy. Białka oczne mają odcień niesamowicie wyblakłej żółci, jaśniejszy niż w przypadku jego siostry o jakieś trzy - cztery odcienie, zaś brwi chłopaka są koloru pół ciemnego blondu jak jego włosy, w których można dostrzec naturalne fioletowe "pasemka", odziedziczył je po ojcu, chłopak szczerze ich nie znosi (jest dosyć spore grono osób, które twierdzą, że jego włosy są w barwie jasnego brązu, jednakże to stwierdzenie jest błędem, po prostu w zależności od tego, jak pada światło, włosy dżinna faktycznie zdają się być jasnobrązowe), pod wpływem ostrego światła, włosy dżinna niesamowicie się błyszczą, wręcz sprawiają wrażenie, jakby były wykonane z czystego złota. Uszy chłopak z racji bycia pół dżinnem, pół duchem ma charakterystycznie wydłużone, a jego ręce oraz stopy są lekko przeźroczyste, w zależności od padanego na Justina światła, widoczne są charakterystyczne dla dżinnów "zdobienia" na ciele. Od jego osoby, bije delikatna, charakterystyczna dla duchów aura o barwie wyblakłej lawendy. Kończyny piosenkarza zdają się być pół przeźroczyste.

Relacje

Rodzina

Justin jest synem duszycy oraz dżinna, jego rodzice są po rozwodzie, a obecnie ma ojczyma. Choć początkowo chciał utrzymywać kontakt ze swoim biologicznym ojcem, jego siostra bliźniaczka - Justine (są bliźniakami dwu jajowymi, dlatego dosyć widocznie różnią się wyglądem, zwłaszcza że każde wdało się w "inną część" rodziny) przekonała go, że nie warto płakać nad przeszłością. Oprócz niej, na rodzeństwo chłopaka składają się starsi bracia - bliźniacy Jason I Jamal. chłopak nigdy nie przepadał za ich "królowaniem" w szkole i nie tylko, trudno się z nimi dogaduje. Z siostrą bywało i do dziś bywa różnie, choć w głębi duszy, mają mocną więź emocjonalną, przykre wydarzenia wystawiły ją na ciężką próbę, którą przeszła pomyślnie.

Rodzicielka upiora Alizee, z zawodu kelnerka, we wczesnym dzieciństwie bliźniąt dorabiała jako opiekunka, obecnie nie posiada stałego zatrudnienia, dorabia w krawiectwie, czy też gotuje w pobliskiej szkole podstawowej (w tej samej, do której uczęszczała cała czwórka rodzeństwa), ojciec chłopaka Sanjay, z zawodu jest baristą, wyprowadził się po rozwodzie z żoną nie tylko z domu, ale i także z kraju, nikt nie wie, gdzie mężczyzna obecnie się znajduje, ku rozczarowaniu chłopaka nie próbuje nawet nawiązać kontaktu z dziećmi. Mama Justina posiada korzenie hindusko - amerykańskie (babcia chłopaka jest Hinduską, natomiast dziadek Amerykaninem), zaś ojciec bliźniaków posiada korzenie tureckie, przeprowadził się do Indii, by zacząć karierę, gdzie poznał swoją przyszłą (byłą) żonę, oraz założył rodzinę. Chłopak odkąd pamięta doskonale i najbardziej dogadywał się ze swoim ojcem, którego darzył szacunkiem oraz miłością, z resztą tak jak innych członków swojej rodziny, aczkolwiek to właśnie swojemu ojcu najczęściej zwierzał się ze swoich problemów. Uwielbiał ich wypady na ryby i tym podobne, z resztą czuł, że jest jego faworytem wśród swoich potomków, jednakże mężczyzna nigdy nie potwierdził tego przeczucia najmłodszego syna. Bardzo przeżył jego wyprowadzkę, oraz rozwód swoich rodziców, którzy w oczach chłopaka byli niemal nierozłączni. Nie rozumiał czemu rodzice się rozwiedli (miał wtedy 14 lat), podczas kiedy jego rodzeństwo ze stoickim spokojem przyjęło tą wiadomość, Justin nie mógł przestać zastanawiać się nad powodami rozpadu związku małżeńskiego rodziców. Do tej pory taktował ojca niczym swoje guru życiowe, a teraz.... Kiedy Justine odjechała na naukę do Monster High, relacje Justina między matką i swoimi braćmi, cóż, bardzo się pogorszyły, a wręcz zaczęły zanikać. Chłopak wolał sam siedzieć w pokoju niż udzielać się na rodzinnym forum, w tym okresie stworzył wiele tekstów, czytając dzisiaj swoje twory sprzed kilku lat, zastanawia się kim byłby teraz, gdyby nie tamte wydarzenia. Nie można rzec, by kariera muzyka nie wpłynęła na status jego rodziny, zdecydowanie polepszyła się ich sytuacja materialna, oraz dobre imię, niż za czasów, kiedy bliźniaki byli dziećmi.

Dalsza rodzina

W przeszłości chłopak wiele czasu spędzał ze swoimi krewnymi, umilając rodzinne spotkania swoją twórczością, jednak często nie ze swojej woli, a jedynie na prośby krewnych. Rodzina bardzo wspierała go w powrocie na scenę, za co Justin jest im bardzo wdzięczny, ale utracił kontakt z większością swoich krewnych. Powoli stara się je odzyskać, a do jego krewnych o dziwo szybko dotarła wiadomość o powrocie chłopaka na scenę.

Ze swoich krewnych chłopak z ręką na sercu, jest w stanie wymienić wszystkich dziadków (Rodzice matki upiora - Jayashri oraz Evan, zamieszkują jeden ze stanów USA gdzie prowadzą wspólnie mały punkt gastronomiczny z kuchnią hinduską, natomiast rodzice ojca muzyka - Saya i Abdel, utrzymują się z pracy jako archeolodzy) w Tircji. Pradziadków i innych przodków, którzy nadal istnieją i mają się całkiem dobrze. Ale trudno się dziwić, skoro krewni chłopaka od strony ojca  są dżinnami, zaś matki duchami więc chłopak miał okazję poznać właściwie wszystkich członków swojej rodziny, co zajęło trochę czasu, a to z kolei świadczy o bogatym drzewie genealogicznym chłopaka. Jakoś nigdy nie ingerował w (nie)życie prywatne ciotek, wujków czy dziadków, w przeciwieństwie do Jasona, Jamala i Justine, których ciągnęło do krewnych nie tylko dobry status materialny bliskich (i prezenty z okazji każdych odwiedzin), ale także woleli spędzać czas na dworze niż w domu, również w tej kwestii Justin ma inne zdanie niż swoje rodzeństwo, we wczesnym dzieciństwie, wręcz unikał ekstrawaganckich ciotek czy rozbawionych kuzynów, wolał sam spędzać czas i zawsze potrafił znaleźć sobie zajęcie. Dosyć niedawno temu, a ściślej mówiąc w BHWC dowiedział się wraz ze swoją bliżniaczką, że jest dalekim krewnym (od strony ojca) Szeheryzade. Zdziwił się tym faktem, gdyż zupełnie nie pamiętał jej osoby. Tak samo w przypadku pokrewieństwa chłopaka z Genievieve, zupełnie nie pamiętał dziewczyny.

Miłość

Chłopak do tej pory w pełni poświęcał się walce z chorobą, a w przeszłości śpiewowi, więc nie miał ani chęci, ani czasu by szukać miłości. Z pewnością z powodu bycia popularną osobą, a przy tym dosyć dobrze się prezentującą, wiele dziewczyn jest zauroczonych jego osobą, mimo tego przed podjęciem nauki w MH nigdy nie miał dziewczyny, ani nie był w nikim tak naprawdę, na poważnie zakochany. Kiedy "spotykał się" z jakąkolwiek upiorką, to jedynie "na pokaz" by "podnieść wizerunek publiczny" często nie do końca z własnej woli, ale dobrze wspomina wszystkie upiorki z jakimi miał przyjemność pokazywać w mediach czy występować. Teraz kiedy wrócił do śpiewania, zaczął się bardziej przykładać do spraw sercowych, co zaskutkowało tym, że w Straszyceum odnalazł swoją pierwszą miłość - Willę, która została pierwszą w (nie)życiu chłopaka dziewczyną, jednakże rozstali się w przyjaźni, po prostu - to nie było to. To Willa zerwała z chłopakiem na rzecz swojej własnej "kariery", muzyk bardzo cierpiał z tego powodu, w końcu pierwsze w jego życiu poważne rozstanie, początkowo obwiniał się za zaistniałą sytuację, jego pogląd na tą sprawę zmieniła Blair, która z czasem uleczyła go z osoby Willi, zaczęli się spotykać. Wbrew pozorom, tą dwójkę naprawdę wiele łączy, między innymi słabe doświadczenie "sercowe" czy wstydliwość w okazywaniu uczuć. Chłopaka nie interesują przelotne znajomości, uważa, że jeśli kiedykolwiek miałby oddać komuś swoje serce, to na stałe i na poważnie. Jest typem romantyka, który mógłby nieść swoją wybrankę na rękach i przychylić jej nieba, chciałby poczuć prawdziwą i odwzajemnioną miłość, gdyby tak się stało, jest gotowy całkowicie zmienić się dla swojej drugiej połówki, jeśli tego by chciała.

Zwierzak

Chłopak nie posiada zwierząt. Uważa, że kiedyś byłoby to wspaniałym pomysłem, ale obecnie inne rzeczy mu w głowie. Kiedy był mały, jego rodzina przygarnęła boxera, którego nazwano Brennen, chłopak z początku sceptycznie podchodził do nowego członka rodziny, aczkolwiek z czasem zaczął doceniać zwierzaka. Bardzo się zżył z pupilem, często bawił się z psem, a nawet czytał mu swoje teksty. Kiedy pupil zmarł, chłopak naprawdę ciężko przeżył jego stratę. Wiele nocy zerwał z tego powodu. Postanowił, że już nigdy nie zżyje się z jakimkolwiek zwierzakiem, tak bardzo jak z psim towarzyszem z dzieciństwa. Może dlatego obecnie nie ma zwierzaka?

Przyjaciele

Przyjaciele muzyka to Leila Crowne, Blair DeGhoul, Willa Huīshǒu, Cataleya Russo, Jay Asmod oraz San-Hee Yumeha, a także Lethe Mnemosyne.

Znajomi

Justin, z uwagi na wysoką rozpoznawalność swojej osoby ma sporo znajomych, należą do nich: Madiredalineida Mayahuel, Amelie Purrmeow, Natasha Markov, Jodrin Raghba, Neomi Cay, Bridgette Gargouille, Muka Karel Utrpení, Avaron Ronuisge, Victoria Chainsmeow, Felix Firestorm, Oliver McCheetah, Xena Venefica,Kornelia Huld, Ally "Octo" Pus, Accustica, Symphony Space, Miusa Harumi, Mei - Lin Lang, Endeneiderdele Coyolxauhqui, Lavender Marigold,Genevieve Sequin-lux, Ursula Hochsee, Luane Lono, Min Hwan, Aaeminali Ogledalo, Poppy Hokkaido oraz Jamie Bezzear. Chłopak z każdym stara się utrzymać dobre relacje, wobec czego bardzo zależy mu na nowych "kontaktach" w szkole.

Wrogowie

Chłopak posiada tak... łagodną oraz pokojowo nastawioną osobowość, że nie stara się robić sobie wrogów. Jedyną osobą, która zalazła Justinowi za skórę, jest Hatim Scythe, który obrażał publicznie dziewczynę Dżinna, od tamtej pory muzyk chowa do żniwiarza głęboki uraz, ma Hatimowi  za złe także jego ogólne podejście przedmiotowe do kobiet, które całkowicie kłóci się z wychowaniem dżinna, nie mieści mu się w głowie, jak można tak traktować inne osoby. Nie lubi żniwiarza, także z powodu jego stalkowania wszystkich, mimo iż muzyk jest "przyzwyczajony" do paparazzi i innych tego typu osób, to Scythe'a, Justin nie może przetrawić, unika go jak może, a jak już się natrafi - dżinn milczy jak grób. Drugą osobą, którą odkąd ujrzał po raz pierwszy poczuł że nie polubi jest Cassidy Catingtons. Podobnie jak w przypadku Scythe'a, jej zachowanie oraz przedmiotowe traktowanie pasji kłócą się ze sposobem w jaki dżinn został wychowany, co prawda Justin nie przyzna się publicznie do swojej niechęci odnośnie kotki oraz jej rozpuszczonego charakterku, wyraźnie unika jej osoby, również jak w przypadku kontktów ze żniwiarzem - zwyczajnie milczy. Za muzykiem, z nieznanych nikomu powodów nie przepada Muka Karel Utrpení.

Historie relacji

Z Justine Sainą

Z siostrą chłopak ma dosyć dobre relacje, w dzieciństwie wiele czasu spędzali razem wesoło biegając po mieście.  Z czasem kiedy zaczęli dorastać, utracili swój dobry kontakt, każdy poszedł w swoją stronę. Dziewczyna bardzo zazdrościła chłopakowi uwagi, którą wiele osób darzyło jego osobę, czuła się pominięta, zwyczajnie zapomniana, nie potrzebna, a i Justin nie miał czasu na spędzanie chwil z siostrą, miał pełno innych spraw na głowie, a to koncerty, propozycje występów, nowe piosenki... kiedy z powodu debiutu telewizyjnego Justina dziewczyna musiała zrezygnować ze swoich marzeń, to był dla niej szczyt. Nic dziwnego, że Justine pamiętnego dla niej dnia wypowiedziała życzenie i wrzuciła monetę do fontanny przed halą symfoniczną, w której chłopak debiutował, transmisja leciała na żywo w wielu krajach, we wszystkich ceniących dobrą muzykę stacjach, a dziennikarze uwijali się niczym mrówki. Chłopak kilka miesięcy później poważnie zachorował, do czasów wydarzeń z BHWC! nawet przez myśl mu nie przyszło, że Justine mogła mieć coś wspólnego z jego problemami zdrowotnymi. Kiedy poznał tajemnicę siostry, pocieszał bliźniaczkę, że to nie jest jej winą. Gdzieś w głębi serca, bardzo kocha dziewczynę i chciałby być dla niej wsparciem. Choć oboje nie przyznają się do tego w gronie publicznym, odkąd wyjaśnili wszytkie "sprawy", traktują sibie nawzajem jak przyjaciół. Pomimo tego, w szkole nie są zbyt często razem widywani.

Z Blair DeGhoul

Niegdyś przyjaciele, okazjonalnie razem widywani. Dobrze poznali się tak właściwie dzięki Amelie, która zaprosiła ich do wspólnej nauki jednej z pasji kotki - aktorstwa. Blair bardzo wkręciła się w ten temat, a nawet w przeszłości była fanką chłopaka (i do dziś została), często plątał jej się język przy jego osobie albo głupio się uśmiechała, kiedyś wolałaby przefarbować włosy na kolor zielony, niż się do tego publicznie przyznać. Pewne jest, że hybrydka nie pozwoli absolutnie nikomu obrażać chłopaka ani wyśmiewać się z jego twórczości, była gotowa (z resztą, nadal jest) nawet zrobić komuś krzywdę, gdyby taka osoba się znalazła. Ich wspólna relacja, po jakimś czasie nabrała zupełnie... nieoczekiwanego obrotu. Pewnego czerwcowego popołudnia, Blair wybrała się samotnie do kawiarni na filiżankę swojej ulubionej herbaty. W krótkim czasie, spotkała po drodze Willę, która ze łzami w oczach biegła w stronę dormitorium. Gargulica zastanowiła się chwilę co się stało, jednak nie skupiała się nad tym zbyt długo. Przeszła przez ulicę, a po drugiej stronie znajdowała się jej upragniona kafejka. Podeszła do kasy z pieniędzmi w ręku i już miała składać zamówienie, ale jej wzrok przykuł załamany Justin. Ostentacyjnie odeszła od kolejki, aby spytać go co się stało. Dżinn uniósł wzrok, a Blair ujrzała jego smutne oczy, połyskujące od nadmiaru łez. Chłopak niechętnie odpowiada, że nie ma ochoty o tym rozmawiać, na co gargulica odsunęła krzesło naprzeciwko niego.
- Widzę, że coś Cię trapi... Jeśli nie chcesz o tym mówić, nie nalegam, ale... wiedz, że możesz na mnie polegać w trudnych chwilach. Zawsze będę mogła Ci pomóc. - powiedziała i już miała wracać do kolejki, kiedy dżinn złapał ją za rękę.
- No dobrze... Wszystko Ci opowiem. - odparł Justin.
Chłopak opowiedział gargulicy o swojej ostatniej, felernej randce z Willą, Blair o mały włos na wieść, że żywiołaczka powietrza zostawiła go dla swojej muzycznej kariery, posunęła się do obrażenia jej i wykrzyczenia na temat dziewczyny najgorszych obelg.
- Co za... JAKBYM JĄ TERAZ TU MIAŁA TOOO... - urwała, spoglądając w smutne i rozżalone oczy Justina.
Uświadomiła sobie, że publiczne obrażanie jego byłej dziewczyny wcale nie poprawi jego humoru oraz sytuacji w jakiej się obecnie znajduje. Po chwili ciszy, wzięła do ręki łyżeczkę i położyła ją sobie na nosie. Gdy Justin zobaczył, co wyprawia, zaczął się śmiać na cały głos, a Blair razem z nim. Zamówili sobie po filiżance ulubionej herbaty upioryżanki, Earl Grey. Rozmawiali tak długo, dopóki kawiarnia nie została zamknięta. Po drodze do szkoły, opowiadali sobie przeróżne historie z dzieciństwa. Pierwsze miłości, pierwsze porażki i pierwsze zawody miłosne. Niektóre komiczne, a niektóre dołujące i smutne. Blair miała tylko odprowadzić Justina do pokoju i wrócić do własnego, ale jej plany zostały pokrzyżowane. Dżinn ponownie miał pustkę w sercu.
- Co mogłabym zrobić, aby poprawić Ci humor? - spytała Blair, pragnąc go pocieszyć.
- Występy i śpiewanie zawsze polepszają mi nastrój... Wtedy czuję, że ktoś mnie słucha i komuś się podoba to co chcę przekazać poprzez muzykę. - powiedział Justin.
- To śpiewaj! Śpiewaj o tym co gra w Twej duszy!
- Zaśpiewaj ze mną.
- Co? Ja nie... ja nie... ja nie śpiewam...
- Przecież umiesz śpiewać.
- Nie umiem...
- Czyli nie chcesz mi pop...
- No dobra...
Zaczęli śpiewać. Mijały godziny i godziny. Śpiewaliby do białego rana, ale dokładnie o 22:30 Blair dostała od Amelie następującą wiadomość: "BLAIR GDZIE TY SIĘ SZLAJASZ PO NOCY!!?? SZUKAŁAM CIĘ W CAŁEJ SZKOLE I NIGDZIE CIĘ NIE MA, MARTWIMY SIĘ, ODPISZ JAK NAJSZYBCIEJ >.<"
- Eh... chciałabym dłużej zostać, ale muszę już wracać... przyjaciółki się o mnie martwią...
Justin przytulił ją na pożegnanie, gargulica odwzajemniła uścisk, a na jej twarzy pojawił się rumieniec.
- Jesteś jedyną osobą, która odwzajemnia moją miłość do prawdziwych kolorów... - chłopak miał na myśli, piosenkę którą razem śpiewali od kilku godzin.
- Czuję to samo co Ty...
Blair wyszła z pokoju i cała roztrzęsiona pobiegła do swojego. W jej głowie pojawiło się tyle myśli na raz... Co tak naprawdę czuje do Justina? Czy to coś więcej niż zwykła przyjaźń? Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Po raz pierwszy od tak dawna poczuła motylki w swym kamiennym brzuchu na widok jakiegokolwiek osobnika płci przeciwnej. Była szczęśliwa, smutna, zdziwiona, rozmarzona, roztargniona i zdołowana jednocześnie. Weszła do pokoju, w którym czekały na nią Amelie i San-Hee.
- Gdzieś ty była!? - krzyknęła Amelie.
Blair zamknęła za sobą drzwi i przywarła do nich plecami.
- Chyba się zakochałam...
Nazajutrz, Blair ku namowom Amelie i błaganiom San-Hee , Upiorka umówiła się z Justinem na spotkanie. W tym samym miejscu i o tej samej godzinie, co wczoraj. Kotołaczka zajęła się kreacją i wyglądem gargulki na to spotkanie. Upięła jej włosy, zrobiła makijaż, pomalowała paznokcie i pożyczyła sukienkę, biżuterię oraz żakiet idealne na tę okazję. San-Hee robiła jej zdjęcia, a gdy Blair już wyszła z pokoju, aby pójść prosto do kawiarni, dziewczyny nie mogły usiedzieć w jednym miejscu.
- JA NIE WYTRZYMAM! - Amelie wydarła się na cały głos i z hukiem otworzyła szafę, z której wyciągnęła płaszcz, kapelusz, okulary i sztuczne wąsy, ubrała swój kostium i poszła za Blair. W kawiarni, usiadła kilka stolików dalej od Blair i Justina i wzięła do ręki kartę z proponowanymi deserami i napojami, w której wycięła pazurem dwa kółka na oczy.
- Wiesz... chciałbym Ci powiedzieć, że... jestem w Tobie zakochany... - powiedział niepewnie chłopak.
- Ja... czuję to samo... - odpowiedziała Blair.
- POCAŁUJCIE SIĘ WRESZCIE!!! - krzyknęła kotołaczka, a Blair i Justin pocałowali się i zostali parą. Prawdopodobnie na zawsze.

Z Willą Huīshǒu

Willa po raz pierwszy zobaczyła na żywo Justina Timberchainsa na jednym z jego koncertów. Nie cieszyła się z ów wydarzenia, gdyż zwyczajnie nie znosiła mzuyki, którą tworzył. No może nie tyle co nie znosiła, a nie przepadała za nią. Twierdziła, że to nie jej brzmienie i, że Justin nie jest zbyt oryginalnym artystą, jak na kogoś kto pracuje w show biznesie. Mimo to, razem ze swoją najlepszą przyjaciółką - Miusą Harumi - wybrały się na jego koncert, który miał się odbyć w Salem! Duszka powiedziała, że ma dwa bilety na ten koncert i bardzo by chciała, aby poszła tam razem z nią. Żywiołaczka już miała odmówić, ale w ostatniej chwili uległa rozczarowanemu i smutnemu spojrzeniu duszki. Następnego dnia, wieczorem, upiorki poszły na koncert, jednak ze względu na niezbyt przychylne miejsca w ostatnim rzędzie, przed mnóstwem wrzeszczących nastolatek nic, ale to kompletnie nic nie widziały, tym bardziej Willa, która nie miała ochoty na jakiekolwiek przeżycia powiązane z koncertem. Kilka miesięcy później, do Straszyceum zawitał nowy uczeń - tajemniczy Justin Saina, zwyczajny, niewyróżniający się z tłumu chłopak. Przed pierwszą lekcją, Willa szła przez korytarz, słuchając przy tym muzyki ze swojego trumnofonu. Była tak rozmarzona i zamyślona, że nawet nie zauważyła zmierzającego w przeciwnym kierunku chłopaka, potknęła się, a jej telefon upadł na świeżo wypolerowaną podłogę, podniosła głowę i wprost utonęła w głębokich oczach chłopaka. Jak dotąd, nie wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia, ale uczucie, które poczuła, gdy go zobaczyła było nie do opisania. Czyżby się zakochała? Możliwe. Cały ten czas wpatrywała się w oczy upiora. Chłopak spytał czy nic jej nie jest, podnosząc z ziemi jej ITrumnę, Willa ocknęła się i przeprosiła. Spytała czy jest tu nowy i jaką ma teraz lekcję. Okazało się, że od teraz będzie chodził do klasy razem z nią i Miusą. Wydawało jej się, że może z nim rozmawiać o wszystkim, o muzyce, a nawet o Justinie Timberchainsie, którego szczerze nie znosiła. Weszli razem do klasy od Szporachunków, na końcu pomieszczenia już siedziała Miusa, która czekała na żywiołaczkę, obserwowała jak Willa z rozmarzeniem patrzy na nowego upiora. Pod koniec dnia, przed lekcją muzyki, Justin dawał koncert w klasie. Stał na ławce i śpiewał jeden z nowych kawałków... Justina Timberchainsa! Otoczył go wianuszek dziewcząt. Do klasy weszły Miusa i Willa, które rozmawiały na temat zdjęcia, które umieściła Amelie na klasowej grupie. Wii nic nie rozumiała. Gdy chłopak ją zobaczył, posłał jej smutne spojrzenie. Nie chciała zaprzepaścić szansy posiadania pierwszego chłopaka w swoim życiu, było jej strasznie wstyd. Ze łzami w oczach wybiegła z sali, a Justin pobiegł za nią. Spotkali się na dziedzińcu, przy fontannie, gdzie Willa ocierała swoje łzy. Przepraszała i próbowała tłumaczyć swoje zachowanie, ale Justin przerwał jej pocałunkiem w policzek. Spotykali się ze sobą kilka tygodni, może miesięcy. Byli razem szczęśliwi i obojgu, wydawało się, że to wielka miłość, aczkolwiek trudno się dziwić, po raz pierwszy byli w kimś na poważnie zakochani. Z czasem jednak, zaczęli oddalać się od siebie, a dokładniej Willa od chłopaka. Dżinn był zbyt rozmarzony, by zauważyć niepewność swojej partnerki co do ich wspólnej przyszłości. Po przemyśleniu spraw, Willa poprosiła Amelie o pomoc w zorganizowaniu spotkania z Justinem w kawiarni, kotka nie miała pojęcia, że będzie to ostatnia randka Jusilli w historii, wobec czego momentalnie się zgodziła. Willa i Justin rozstali się, choć początkowo chłopaka bardzo bolało potraktowanie jego osoby przez Chinkę, znalazł kogoś, kto potrafił uleczyć jego serce. Żywiołaczka oraz dżinn zachowali przyjacielskie relacje, choć zdarza się, że na widok Willi, chłopaka ogarnia smutek oraz wyrzuty.

Z Leilą Crowne

Leila natknęła się na Justina w parku niedaleko szkoły. Dziewczyna ze względu na cudny, jesienny plener wybrała to miejsce na swoją sesję zdjęciową. Po kolejnym selfie postanowiła przejrzeć zdjęcia, aby wybrać najlepsze na bloga. Na dwóch z nich w tle ujrzała siedzącą postać mężczyzny przeglądającego swój zeszyt. Odwróciła się i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Na jej zdjęciach widniał sam Justin Saina, którego zna niemal każda blogerka czy miłośniczka muzyki. Korzystając z okazji podbiegła do niego i poprosiła o autograf. Chłopak go złożył, aczkolwiek niechętnie - był czymś wyraźnie zmartwiony. Zaciekawiona amarok spytała co go trapi. Okazało się, że Justin będzie występował na koncercie w Straszyceum i okropnie zjadała go trema. Leila znając jego twórczość zapewniła go, że nie będzie lepszego na scenie niż on. Co więcej sama wybierała się na to wydarzenie, więc miała okazję towarzyszyć Justinowi przez całą drogę, rozmawiając z nim o wszystkim i niczym. Chłopak z wdzięczności dał jej wejściówkę za kulisy Tuż przed jego występem mieli okazję jeszcze chwilę ze sobą porozmawiać. Okazało się, że Justin jest jednym z obserwatorów jej bloga i bardzo sobie ceni jej wyczucie mody. Po skończonym koncercie zaproponował jej wypad do klubu. Tak oto narodziła się ich przyjaźń.

Z Xena Venefica

Dźinn poznał młodą czarownicę podczas jednego ze szkolnych festiwali, oboje mieli pomagać przy rozkładaniu sprzętu, Justin z początku szczęśliwy z faktu odbywania się festiwalu, szybko stracił zapał - okazało się bowiem, że to nie jest festiwal muzyczny jak sądził, tylko festiwal powieści fantasy, mimo iż temat festiwalu nie za bardzo go interesował, postanowił tak łatwo się nie zniechęcać, porozkładał książki na stoiskach po czym kilka chwil przyglądał się skończonej pracy. W pewnym momencie, usłyszał silny huk, odwrócił głowę, a tu w stosiku porozrzucanych książek leżała dziewczyna, lecz zamiast złościć się, dziewczyna głośno zaczęła się śmiać. Po chwili Justin sam zaczął się śmiać, upiorka wstała szybko z podłogi, po czym podniosła jedną z książek z ziemi, zaczęła mówić o tym, jak bardzo uwielbia powieści tego pisarza, Justina nie zbyt interesowały powieści fantasy, aczkolwiek Xena z takim zamiłowaniem i taką pasją zaczęła wymieniać swoich ulubionych bohaterów trzymanego w dłoni tomiku, o ich przygodach i rozterkach, aż w końcu chłopak szczerze zainteresował się tomikiem, nie dając jednak poznać po sobie wzbudzonego przez Xenę zainteresowania powieścią, zaczął z powrotem układać książki na stołach - Xena od razu zaoferowała swoją pomoc, chłopak początkowo taktownie odmówił, jednakże Xena nie dawała za wygraną i ignorując jego zdanie przyłączyła się do pracy. Z czasem zaczęli rozmawiać nie tylko na temat książek (głównie poruszanych przez Czarownicę), ale także na inne tematy. Zostali znajomymi.

Z Min Hwan

"Połączyła" ich wspólna niechęć do Cassidy Catingtons. Wszystko zaczęło się, kiedy w Straszyceum miejsce miał przegląd talentów artystyczno - aktorskich. Min bardzo chciała wziąść udział w projekcie, niestety nie miała partnera, a posiadanie współtowarzysza było obowiązkiem. San-Hee chcąc pomópokuzynce, gdyż widziała jak bardzo duszyczka pragnie wystąpić, podała Min namiary na dżinna po czym stwierdziła by powiedziała że jest od San-Hee, a wtedy chłopak na pewno nie odmówi. Faktycznie, duszyca miała rację, dżinn nie odmówił Min współpracy, co więcej bardzo ucieszył się z faktu że japonka poleciła akurat jego. Koreanka oraz hindus ćwiczyli swój występ nawet przez kilka godzin dziennie, i mimo różnych wizji wspólnego show, jakoś takoś złapali dobry, koleżeński kontakt. Kiedy nadszedł dzień przeglądu, czar prysł a to za sprawą Cassidy. Wepchała się ona do duetu Min - Justin, nawet nie pytając kolegów o zgodę. Niemal od razu zaczęła się rządzić, narzucając swoje wizje, dzięki temu Min potwornie znielubiła osobę kotki, dżinn opowiedział duszyczce o swoich własnych doświadczeniach z osobą Cassidy. Miętowowłosa wpadła na pomysł, jak chociażby chwilowo ukrucić rządy Cassidy. Na wieczór, przyszykowali sobie stroje w zupełnie knnych klimatach, niż ten w którym przybyła kotka, co bardzo ją zdegustowało gdyż jak twierdziła - nie może występować w grupie, w której odbiega strojem, lecz o dziwo Cassidy kupiła ich "tłumaczenie" o zapaskudzeniu ich kreacji podkładami które kotka wręcz kazała im na siebie nałożyć (czego oczywiście nie zrobili, mają jeszcze trochę dobrego smaku) mimo to, kotka nie wzięła udziału w projekcie, zaś występ duszycy i dżinna został nagrodzonh wielkimi brawami. Od tamtej pory zostali dobrymi znajomymi i do dziś kiedy jedno potrzebuje pomocy, drugie nie odmawia.

Z Lethe Mnemosyne

Kiedy sukkuba przeżywała jeden ze swoich "Tych" gorszych dni, podczas których najchętniej siedziałaby w zamkniętym pokoju i rozmawiała o swoich problemach, chociażby sama ze sobą, niestety...na nieszczęście innych uczniów, była obecna na lekcjach. Od samego rana zachowywała się, jakby miała muchy w nosie - a i nie bez powodu - wszystko leciało jej wtedy z rąk, miała odczucie jakby wszechświat się na nią uwziął, potrzebowała chwili ciszy. Kiedy, sfrustrowana oświadczyła nauczycielce, ze nie będzie siedzieć w ławce, z uczennicą na która pluje jadem, z krzykiem opuściła klasę, otworzywszy sobie uprzednio drzwi przy pomocy soczystego kopniaka. Dziewczyna, po chwili opanowała swe emocje, po czym błąkała się chwilę po korytarzu, aż natrafiła na grupkę uczniów, którzy wybierali się po za mury szkoły, Lethe zaciekawiona bez zastanowienia ruszyła za nimi (jak coś, to zawsze można wykorzystać zdolność do wywierania w innych amnezji, prawda?) po kilku minutach, dotarła do pobliskiej kawiarenki, niezbyt znanej w okolicy zalanej barami tego typu. Nagle, nie wiedzie czemu, Lethe znowu wpadła w gniew, otworzywszy sobie drzwi (znowu przy pomocy kopniaka) odeszła do pierwszego-lepszego stolika, i poczuła że musi się wyżalić, przypadkowemu nieszczęśnikowi lub nieszczęśniczce. Nie patrząc nawet z kim rozmawia, zaczęła swój monolog o beznadziejnym humorze i spapranym dniu, gestykulując przy tym niemiłosiernie. Kiedy opowiadała dalej, schodząc na swoje rodzinne problemy, przerwał jej głos chłopaka, którym okazał się być Justin. Mimo, że z Mnemosyne miał do czynienia pierwszy raz, i tak właściwie nigdy o niej nie słyszał, nawet z opowiadań (dosyć sporej grupy znajomych) okazał się na tyle wyrozumiały, że (mimo iż trochę nudził go monolog sukkuby) ku zdziwieniu Lethe, która była pewna że poprosi ja o opuszczenie stolika, spytał jedynie, czy...mogłaby odłożyć jego ulubiony długopis. Sukkuba, ze zdziwieniem spojrzała w kierunku, w jakim zwrócił się wzrok dżinna, odłożyła długopis, po czym przeprosiła - najwyraźniej, musiała przypadkowo go zabrać ze stołu, a muzyk zajęty pisaniem, początkowo tego nie zauważył. Kiedy Lethe, (w końcu!) przestała opowiadać o swoich felernych dniach, spytała Justina, czemu przychodzi on do tak...nie popularnego miejsca, jakim jest pospolita kawiarenka kilka metrów od Straszyceum. Muzyk, odłożył zeszyt z tekstami, po czym rozpromienionym wzrokiem, owiał pomieszczenie. Z lekkim uśmiechem w głosie, odparł że lubi tu przebywać, z racji tego iż ma tu upragniona ciszę oraz spokój, może swobodnie poukładać myśli nazbierane podczas dnia, po chwili dodał "Po za tym, przypomina mi się mój dom, ale jedynie te radosne chwile w nim spędzone" moda Sukkuba, spuściła wzrok, mimowolnie sama zaczęła przywoływać najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa, uśmiechnęła się w duszy. Chwilę razem rozmawiali na temat związany z "gorszymi" chwilami w życiu, po czym sukkuba opuściła kawiarenkę, zostawiając zapracowanego muzyka. Do końca dnia, nie mogła przestać się uśmiechać, zostali dobrymi znajomymi. A z czasem, nawet się zaprzyjaźnili.

Z Jonquil Acoustic

Poznali się kiedy Jonquil chciała...spróbować nowego "brzmienia" muzycznego wobec czego chwilowo zawiesiła działalność w rockowej kapeli z Sonną Rotson. Niestety, każda osoba którą upiorka pytała o dołączenie spławiała ją wytłumaczeniami iż albo nie ma czasu, albo ma lepsze rzeczy na głowie. Zawiedziona Jonquil nawet nie vyła w stanie uczyć się na sprawdzian, który odbyć miał się już jutro. Zmęczona lataniem wśród uczniów poprzysiągła sobie że stanie na rzęsach by wreszcie kogoś zwerbować, i tak padło na fioletowowłosą dżinnkę, na którą natraiła w bibliotece. Jonquil bez owijania w bawełnę przedstawiła dżinnce propozycję niw do odrzucenia, jednakże Justine nie była zachwycona, ciągle powtarzała że jest muzycznym beztalenciem. Mimo tego, Jonquil nie odpuszczała aż końcu hinduska pękła niczym porcelana w zetknięciu z posadzką. Po dosłownie kilku godzinach, Jonquil znowu odnalazła Justine po czym oświadczyła że załatwiła im wspólny występ na apelu, podczas którego ogłoszone miały być wyniki testów. Przygotowywały się kilka godzin lecz...Jonquil zupełnie nie wzięła pod uwagę tego, że żadna z nich nie śpiewa, a przynajmniej nie na tyle dobrze, by bez obaw otworzyć usta przed publiką. Dżinnka chciała zwyczajnie olać wyatęp, jwdnakże Jonquil ani myślała się poddawać. Justine prychnęła że woli uczyć się do testu niżli marnować czas na coś co nie wypali. Lekko zdenerwowana udała się do biblioteki. Rym razem nawet Jonquil bardzo się wzburzyła, w przypływie gniewu pewnym siebie krokiem wyszła na korytarz po czym rzuciła trzymaną w dłoni gitarą o podłoże, niczym zawodowy rockman chcący uradować tłuszczę swych fanów. Instrument rozleciał się w drobny mak jeden z odłamków trafił nie mal prosto w głowę Justina, który siedział kawałeczek dalej i przeglądał zeszyty. Upiorka nie przejęła się tym zbytnio, dżinnowi boqiem nie stała się większa krzywda. Oboje zaczęli się śmiać. Po chwili Jonquil posmutniała, muzyk bez ceregieli spytał dziewczynę co zaszło, ta streściła chłopakowi sytuacje z jego siostrą. Dżinn obiecał że zajmie się tym osobiście, i faktycznie po kilku godzinach przytargał do Jonquil Justine, która ze akruchą przeprosiła upiorkę. Wydawało się że wszystko załatwione, Jonquil ułożyła plan występu, znalazł się wokalista zaś Justine miała wybijać rytm na perkusji. Niestty, w dniu apelu Justine nie pojawiła się w umówionym miejscu. Do występu pozostało im nie więcej jak kilka minut, byli szczerze przerażeni - albowiem dżinnka pełniła dosyć istotną rolę w występie. Justin chodził w kółko ze zdenerwowania, natomiast Jonquil nerwowo obgryzała paznokcie aż...upiorka pojaśniała. Wpadła na pomysł, żeby zaprezentowac występ akustyczny. Tylko śpiew oraz gitara. Muzyk z radością przystał na pomysł upiorki (Nie miał zbytnio wyboru, albo to albo upokorzenie na całe Straszyceum) ich występ został nagrodzony gromkimi brawami. Następnego dnia, oboje odnaleźli Justine stojącą obok Temperance Bon, obie cieszyły się ze zdania egzaminu. Jonquil od razu nabrała ochoty by narobić niezłego bigosu, jednakże powstrzymała ją przed tym kula o którą podpierała się Justine. Dzinnka wyjaśniła całą sytuację, przy okazji chwaląc zasługi Tempie. Jonquil oraz Justinowi bardzo zaimponowały trzeźwe myślenie szkieletki oraz jej bezinteresowna pomoc. By uczcić zdane egzaminy, udali się we czwórkę do cukierni, gdzie rozmawiali o wszystkim i o niczym. Złapali koleżeńskie stosunki, Jonquil oraz Justin współpracują muzycznie po dni dzisiejsze.

Z Priyą Daanav

Bliźniaki oraz Priya znają się właściwie od...zawsze. Jako że cała trójeczka przyszła na świat w Indiach, byli swoimi sąsiadami od dzieciństwa. Jednakże ich przyjaźń była nie raz wystawiana na próby, albowiem tato Priyi rodziców bliźniaków uważał za zbyt biednych materialnie, by ich dzieci były godne by zadawać się z jego jedyną córeczką, z kolei państwo Saina rodzinę Priyi uważało za rozpieszczonych miastowych, którzy są niezdolni do samodzielnego życia i wszystko należy pokazywać im palcem. Prosto mówiąc nie przepadali za sobą, i to było dosyć zauważalne. Mimo wzajemnej niechęci do siebie ojca Priyi oraz rodziców bliźniaków, Justine, Justin i Priya spędzali razem czas a to grając wspólnie w piłkę, a to goniąc za latawcem, czy odrabiając zadania domowe. Oczywiście, wszystko w tajemnicy. Niestety, ich wspólne zabawy zostały ukrócone, kiedy Justine wygadała mamie podczas przyrządzania obiadu o ich ostatniej, wspólnej przygodzie. Naprawdę, była ostatnia albowiem po tym incydencie wbrew swojej woli, przyjaciele utracili kontakt. Kilkanaście lat później, przyjaciele z dzieciństwa żyli w odosobnieniu, co jakiś czas jedynie słysząc o sobie od znajomych lub z różnych mediów. Dopiero w Straszyceum trójka znowu złapała kontakt bliźniaki mimo powszechnej opinii o Priyi, mają dziewczynę za dobrą osobę. Wspólnie odważyli się by zakończyć komflikt panujący między ich rodzicami, wyjaśnili rodzicielom że nie powinni mieszać swoich dzieci w "sprawy dorosłych" oraz oceniać po błędach rodziców gdyż każdy ma prawo do swojego pruwatnego życia. Rodzice, teraz już późnych nastolatków, po tylu latach goryczy zakopali topór wojenny, aczkolwiek nie zanosi się na to by zostali przyjaciółmi. Trójka stara się obecnie nadrobić te wszystkie lata.

Z Kornelia Huld

Huldra oraz Dżinn mieli przyjemność poznać się podczas trwającego w Straszyceum weekendu. Z racji zamieszkiwania dormitorium, (ponieważ ich rodzinne domy były zdecydowanie za daleko, by codziennie się do nich wybierać i wracać, nawet z darem teleportacji jakim to odznacza się chłopak) często widywali się na korytarzu, ale nigdy nie zamienili żadnego słowa, do czasu tamtego popołudnia. Kornelia, siedziala na ławeczce w szkole, szkicowała. Nudziła się tamtego dnia niemiłosiernie, więc postanowiła poprojektować kilka ubrań dla kolegów i koleżanek z klasy, kiedy była już w połowie pracy, zaczęła szkicować swój pomysł na stylizację z myślą o Justinie. Nie miała zamiaru nikomu pokazywać rysunków, lecz oto jak na zawołanie zaczepił ją Justin, pytając o to, czy wie coś na temat domniemanego zastępstwa na chemii, z powodu przykrego wypadku z chemikaliami, w którym to paluszki maczali szkolni dowcipnisie. Kornelia, nie wiedziała co odpowiedzieć, jako osoba wierząca w przesądy wróżby i brak jakiegokolwiek przypadku w życiu, była zaszokowana faktem iż chłopak podszedł do niej akurat kiedy skończyła swój projekt z myślą o jego osobie. Pewnie tępo wpatrywałaby się w scianę udając niemowę, gdyby dżinn nie rozpoznał siebie na rysunku (pasemka we włosach robią swoje) z wrażenia zamilkł na chwilę, po czym spytał czy mógłby z bliska obejrzeć i w całej okazałości pracę Kornelii, huldrę oblał rumieniec, ale skinęła głową twierdząco. Muzyk, był pod ogromnym wrażeniem rysowniczego talentu Kornelii, zaczęli rozmawiać o sztuce i siedzieli tak przez dłuższy czas. Kornelia, podarowała muzykowi swój rysunek, co niesamowicie go ucieszyło, po raz pierwszy ktoś wykonał jego podobiznę, która nie była zapisem światła zwanym potocznie fotografią. Zostali znajomymi.

Z Cataleya Russo

Zaznajomili się w parku, podczas słonecznego weekendowego dnia. Cataleya, zachwycona okolicznym plenerem, prosiła napotkanych przechodniów o zrobienie jej zdjęcia czy dwóch, z czasem zaczęła zagadywać głodnych artystycznych doznań młodych malarek oraz malarzy, którzy również zachwyceni łonem natury, rozstawili swoje sztalugi przy ślicznej fontannie z której co rusz radośnie niczym rybka w wodzie, wytryskiwała z rzeźby przedstawiającej slońce chłodna woda, umiejscowionej na samym czubku fontanny. Duszyca, jak zawsze była nienagannie ubrana, o makijażu rodem z Mediolanu czy fryzurze stylizowanej na sławną ostatnimi czasy aktorkę z Hollywood nie wspominając. O ile, początkowo czerpała wiele radości ze stania przed obiektywami turystów, fotografów i fotografek amatorów oraz służąc za żywą rzeźbę, w roli muzy, Cataleyi zaczęło się zwyczajnie...nudzić. Kiedy, kolejna "naciągnięta" przez nią osoba, szykowała się do zrobienia jej zdjęcia, (turysta z Chin wraz z żoną, którą pozowanie Cat zniesmaczało) duszyca momentalnie przerwała i odlewitowała jak gdyby nigdy nic, zostawiając Chińskie wilkołaki w lekkim zdezorientowaniu, przy felernej fontannie. Duszyca !ewitowała sobie, przyglądając się mijanym parkom zakochańców, ancymonów biegających jej zdaniem bez sensu za jajowatą, sflaczałą piłeczką wysłużoną już przez czas, czy nastolatki rozmawiające o swoich idolach, lub ciuszkach bez których "nie mogły przeżyć do jutra", mierzyła wszystkich od stóp do głów, dyskretnie rzecz jasna, lecz nikt nie zadowalał duszycy na tyle, by poświęciła więcej uwagi. Tymczasem, (jak większość zmęczonych lekcjami czy też pracą osób) przeglądając swój telefon, (a dokładniej blogi modowe) na ławeczce odpoczywał Justin, popijając kawę z termosa i chwytając ciepłe słoneczne promienie, prawdopodobnie ostatnie, przed nadejściem chłodnej, wilgotnej jesieni. Wzdrygał się na samą myśl tej pory roku, zdecydowanie był fanem spokojnego odpoczynku wsród natury, bez krajobrazów przedstawiających kałuże, taszczenia ze sobą parasola, czy koniecznością noszenia przy sobie chusteczki higienicznej, spowodowanej zatkanym z przeziębienia nosem, jednakże wolał pomarwtić się tym...kiedy indziej. Włoszka, nie zrezygnowana nadal lewitowała sobie, aż jej uwagę przykuł rozmarzony, odpoczywający dżinn. Nie zastanawiając się zbyt długo, podleciała do niego, w końcu, był sławny a zdjęcie z celebrytą nie zdarza się codziennie prawda? Muzyk nie świadom obecności Włoszki, spokojnie popijał napój z kofeiną, dopóki dopóty Cataleya nie wypaliła przywitania, Justin aż zakrztusił się ze strachu, jednak szybko opanował sytuację. Duszyca, zaczęła przepraszać robiąc przy tym jedną ze swoich słynnych już "niewinnych" min, bez ogródek wypaliła iż chciałaby się z muzykiem sfotografować. Dżinn, z autentyczną radością, że ktoś go rozpoznał od razu zgodził się na propozycję duszycy, jednakże...kiedy spojrzał na swoją jasną koszulę, spostrzegł że odrobina kawy zabrudziła materiał i to...dosyć widocznie,jak to tylko kawa potrafi. Dla Russo, nie stanowiło to problemu, stwierdziła iż plamy nadają "klimat" koszuli, dżinn nie był co do tego pewny, ale zaśmiał się lekko. Cat na chwilkę odleciała, prosząc by muzyk nie ruszał się z miejsca, wróciła z...wilkołaczym Chińskim małżeństwem. Duszyca wybrała plener, doradziła Chińczykowi jak ma trzymać aparat (Tak, tak nie potrafił go prawidłowo trzymać) po czym wyciągnęła puderniczkę, by poprawić sobie makijaż, Justinowi tez się "oberwało" upudrowała mu nos, stwierdziwszy iż przez fakturę nosa chłopaka, oraz ostre światło byłby efekt jakby "Światło rzygało Tobie na twarz" mało tego, duszyca pokazała piosenkarzowi, jak powinien zapozować, trochę...osłupiony propozycją Cat, wykonał jej...prośbę. W końcu, powstało wspólne zdjęcie w planie amerykanskim z Cataleyą Russo i Justinem Sainą w rolach głównych. Kiedy, mieli rozejść się w swoje strony, wymienili się adresami E-Mail, zaraz po tym muzyka zaczepiły dwie nastolatki, które również tak jak Cata rozpoznaly w nim celebrytę, do końca dnia dżinn chodził uśmiechnięty, zaś Cataleya wydrukowała zdjęcie, zawieszając je sobie nad biurkiem.

Z Accusticą

Chłopak bardzo pomógł dziewczynie w pokonaniu lęku przed tłumem, wykorzystując swoje własne doświadczenia. Dziewczyna jest mu z tego powodu bardzo wdzięczna, a nawet się nim zauroczyła. To kosmitka bardziej "lata" za chłopakiem, co bywa meczące dla jego osoby. Accustica często myli słowa, plącze jej się język albo zapomina go w swojej jamie ustnej, kiedy z nim rozmawia. Później, często nie może sobie darować takiego zachowania i wyklina swoją osobę. Justin traktuje Accusticę jak dobrą znajoma, może przyjaciółkę nie potencjalną partnerkę, ba! Nawet nie domyśla się uczuć jakie żywi do niego kosmitka. Sądzi, że po prostu jest taka "uroczo zakręcona". Chociaż Accustica stara się publicznie nie okazywać swoich prawdziwych uczuć, zżera ją zazdrość, kiedy tylko widzi inne upiorki kręcące się wokół Justina.

Z Amelie Purrmeow

Znajomi, ich relacja rozkwitła na kółku teatralnym. Chłopak przyszedł na te zajęcia pod pretekstem bogatego programu artystycznego w szkole, oraz ładnej architektury sali teatralnej. Siedział więc cicho gdzieś na uboczu, i jak to ma w zwyczaju, przeglądał swoje notatki, choć tak naprawdę podpatrywał grę uczniów. Bardzo chciał się dołączyć, ale w przeciwieństwie do występów podczas których śpiewa, nie za bardzo ma odwagę by wejść na estradę podczas odgrywania ról. Zerkał na uczniów i w wyobraźni sam stał z nimi na scenie, wcielając się w rolę, i pewnie nadal by tylko zerkał, gdyby nie kotołaczka. Dziewczyna, zapalona miłośniczka aktorstwa oraz całkiem dobra aktorka i prawdopodobnie przyszła gwiazda estrady, niemal od razu zauważyła, że Justina nie interesuje zeszyt, a ona oraz jej koledzy i koleżanki z grupy teatralnej, zawołała więc głośno by do nich dołączył, kilkoro uczniów z zaciekawieniem podniosło oczy znad scenariusza, słysząc imię oraz nazwisko chłopaka. Justin jednakże nic nie odpowiedział, tylko lekko speszony ulotnił się z sali niemal w try miga. Na tym pewnie skończyła by się ich znajomość, aczkolwiek Amelie była zbyt ciekawa czemu upiór, który wyraźnie interesuje się aktorstwem, po prostu nie zapisał się do grupy teatralnej. Z drobną pomocą Blair odszukała chłopaka na szkolnym korytarzu, a ten nie mając zbyt wielkiego wyboru i widząc minę Blair, wyspowiadał się kotce niczym na spowiedzi. Ta doskonale zrozumiała jego problem z ujawnieniem pasji, i zaproponowała, że sama może dawać mu lekcje z aktorstwa. Obecnie spotykają się na nich razem z Blair - którą kotołaczka wkręciła w ten temat.

Z Endeneiderdele Coyolxauhqui

Bardzo dobrzy znajomi, może nawet staną się przyjaciółmi. Ich relacja rozkwitła podczas jednej z przerw, Ende szła dróżką wśród szkolnego ogrodu, kiedy nagle wpadła na chłopaka brudząc jego czyste i co gorsza białe ubranie czarną kredką do oczu. W panice zaczęła przepraszać i tłumaczyć się. Ku jej zdziwieniu chłopak jedynie wybuchł ni to śmiechem, ni to szlochem. Z ubawieniem stwierdził, że i tak nigdy nie lubił tej koszuli, gdyż dostał ja od siostry na urodziny. Oboje wybuchli gromkim śmiechem. Później przechadzali się po ogródku, Justin pisząc kolejny tekst, a Endeneiderdele musiała odrobić zaległe praktyki w klubie ogrodników. Dzisiaj są widywani w miejscach typu biblioteka czy kawiarnia. Chłopak lubi towarzystwo dziewczyny oraz vice versa, bardzo często się razem śmieją z różnych zabawnych dla nich sytuacji, oboje podzielają duże, ale specyficzne poczucie humoru.

Z Cassidy Catingtons

Chłopak miał wątpliwą przyjemność poznać Cassidy już właściwie po kilku dziesięciu godzinach, może po jedym dniu spędzonym w Monster High. Kotołaczka sama zaproponowała dyrektorce, że doskonale zna się na "celebrytach" oraz osobie Justina, i nikt lepiej od niej nie oprowadzi go po szkole. Dyrektorka przystała na propozycję Cassidy. Kotołaczka, odkąd tylko Justin wszedł do szkoły, narobiła wokół jego osoby wiele szumu, mimo wyraźnej niechęci do tłumu chłopaka. Momentalnie otoczyła go grupa uczniów zainteresowana pojawieniem się dosyć rozpoznawalnej osoby, i zamiast oglądać szkołę i poznawać lepiej grono pedagogiczne, był zmuszony niezbyt chętnie rozdawać autografy czy sztucznie uśmiechać się do zdjęć. To zniechęciło Justina do Cassidy, która cały czas miała w poważaniu jego komfort oraz dobre samopoczucie, i kiedy w końcu przestała się przechwalać, ile to ona o Justinie nie wie, i w końcu zechciała pokazać chłopakowi klasy, praktycznie cały czas nawijała o sobie. Owszem, chłopak musiał przyznać jej rację, że ma talent, aczkolwiek czuł, że Cassidy to "typowa" stereotypowa gwiazdka wykreowana przez osoby, które spotkały się z odrzuceniem ze strony osób, które doszły do czegoś więcej niż oni. Justin czuł, że Cassidy nie dzieli się talentem z powodu miłości do muzyki, a jedynie po to, by noszono ją na rękach, czym chłopak stanowczo się brzydzi. To odczucie jeszcze bardziej zniechęciło Justina do kotołaczki, stara się unikać kotki jak może, co jest dosyć trudnym zadaniem, gdyż widuje kotkę na prawie każdych zajęciach z muzyki, a kotka nie pozwala zapomnieć o swojej osobie. Justin ignoruje więc kotołaczkę ile może, starając się nie dawać jej do zrozumienia swojej niechęci, gdyż został wychowany w poczuciu, że wszyscy są równi, uśmiecha się więc sztucznie i przytakuje głową na zaczepki Cassidy, ale w duchu wyklina jej osobę ile wlezie.

Z Bridgette Gargouille

Justin poznał Bridgette na korytarzu dormitorium, do tej pory miał za sobą tabun osób, które dbały o stylizacje chłopaka, czego sam do końca nigdy nie potrafił ogarnąć. W tym dniu odbywała się szkolna uroczystość, może ni zbyt ważne wydarzenie, ale obecność była obowiązkowa - urodziny dyrektor Krewnickiej. Kiedy opuścił swój pokój i ruszył na korytarz, nie zdążył dotknąć klamki oddzielającej dormitorium od części szkolnej, gdy poczuł uścisk kamiennej dłoni na swojej. To była dłoń Bridgette, która z prawdziwym przerażeniem przyglądała się ubraniom chłopaka oraz jego fryzurze, po francusku zaczęła go prosić, by nie wychodził, jak to ona ujęła, "w tym stanie" do innych. Justin podróżował po świecie i trochę złapał francuskiego, więc tak piąte przez dziesiąte zrozumiał wypowiedź gargulki, a nawet poprosił w rodowitym języku dziewczyny by przeszli na angielski, gdyż tak będzie mu łatwiej. Bridgette nie mogła patrzeć na chłopaka dłużej, zaciągnęła go do części korytarza dormitorium z lustrem, po czym ogarnęła mu fryzurę i troszku ubranie, dzięki czemu "nie przyprawi nikogo o ożycie", chłopak podziękował gargulicy, sam stwierdził, że wygląda o wiele lepiej niż wcześniej. Niestety, tuż po chwili ubrudził swoją koszulkę, gargulica zdjęła więc swój szalik i w try miga przerobiła go z pomocą agrafki w elegancką narzutkę w całości zakrywającą plamę. Po uroczystości gargulica podała chłopakowi parę adresów do blogi w modowych różnych upiorek i upiorów (miedzy innymi adres do bloga Leili) po czym dodała, że "będą umieli mu pomóc" i faktycznie, od tego czasu kiedy zaczął przeglądać różne blogi modowe, zaczął bardziej ogarniać swój wygląd, a gargulica pęka z dumy.

Z San-Hee Yumeha

San-Hee i Justin znali się już od jakiegoś czasu. Duszycy w związku z dosyć długim okresem bytowania na ziemi zdarzyło się odwiedzić mnóstwo miejsc. Ich znajomość zaczęła się pewnego lipcowego popołudnia, kiedy rodzina chłopaka żegnała jego bliźniaczkę na lotnisku. Było wtedy mnóstwo ludzi, a chłopak nie chcąc za bardzo się wyróżniać i robić zamieszania stał z bliskimi incognito, mimo iż w tym okresie już walczył z chorobą, miał dosyć wścibskich dziennikarzy i natrętnych paparazzi kręcących się wokół hotelu w którym przebywał, kawiarni gdzie spędzał popołudnia czy przy domowym ogrodzie, a i jego bliskim nie było to na rękę. Kiedy dziewczyna stała w odprawie, by wsiąść do samolotu, chłopak odszedł kawałek dalej od rodziny i zaczął z nudów wystukiwać rytm jednej ze swoich piosenek na poręczy, przy użyciu łyżeczki z obiadu. Na lotnisku był niezły hałas, ale Justin tak wkręcił się w wygrywanie rytmu, że nie zauważył duszycy, która z zaciekawieniem wychylała głowę zza schodów. Podleciała bliżej i nadal niezauważona z jeszcze większym zainteresowaniem wsłuchiwała się w rytm i pomyślała "Hej! Znam tę piosenkę, to chyba nie..." duszka tym razem już ze stu procentową pewnością co do osoby, która stoi kilka metrów od niej, z impetem podleciała, Justin nadal nie zauważył jej obecności i tym razem już znacznie głośniej wybijał rytm uśmiechając się przy tym jak dziecko w sklepie z zabawkami. Był tak zajęty, że nie poczuł jak duszyca zerwała mu kaptur, poczuł jednak zapach wiśniowych perfum, odwrócił głowę i zobaczył czarnowłosą japonkę z aparatem firmy Nikon na szyi, odzianą w czerwony sweter, pomarańczową spódnicę oraz czarne lakierki, we włosach miałą spinkę z kwiatem wiśni. Uśmiechała się od ucha do ucha i już chciała zacząć krzyczeć, prawdopodobnie ze szczęścia gdyby Justin nie zakrył jej swoją własną dłonią buzi i błagalnym wzrokiem nie poprosiłby jej o dyskrecję. Duszyca chwilę wpatrywała się w chłopaka jak oniemiała, w końcu celebryta zamykał jej jamę ustną! Po kilku mrugnięciach oczyma San-Hee, nadal z dłonią Justina na ustach, zapewniła go skinięciem głowy, że nie ma zamiaru zdradzać nikomu jego obecności. Ten z uśmiechem zabrał dłoń, duszyca przedstawiła się, wypowiedziała monolog o swoich fotograficznych pasjach oraz wręcz błagalnie poprosiła o wspólne zdjęcie, aczkolwiek zależało jej na tym by nie był w "maskującym" przebraniu. Po kilku minutach rozmowy, San-Hee zaskarbiła sobie sympatię muzyka. Lekko się śmiejąc pobiegli wzdłuż korytarza lotniska, gdzie w miejscu bez świadków duszyca natrzaskała mnóstwo zdjęć, a chłopak na jednym z nich złożył swój autograf, również na gorącą prośbę duszycy "do jej kolekcji" jedno wspólne zdjęcie dostał, do dziś je trzyma. Resztę dnia spędzili wesoło zwiedzając ogromne lotnisko, śmiejąc się, rozmawiając na różne tematy oraz wygrywając melodie przy pomocy sztućców, czy nucąc piosenki. Choć z początku sceptyczny w stosunku do japonki Justin, z czasem poluzował swoje gardło i nawet nie spodziewał się, że osoba duszycy tak pozytywnie na niego wpłynie. Wymienili się numerami telefonów, po czym każde z lekkim ukłuciem żalu rozeszło się swoje strony. Później pisali ze sobą czy wymieniali pocztówki, San-Hee jako pierwsza widziała wiele tekstów piosenek Justina, i znała z opowiadań chłopaka jego bliźniaczkę zanim ta w ogóle przekroczyła mury Straszyceum Monster High. Dzięki tamtemu wydarzeniu, San-Hee mogła bez problemowo załatwić wizytę muzyka na urodzinach Amelie w AA13BD.

Z Felix Firestorm

Felixa Justin poznał podczas jednej ze szkolnych przerw, w dosyć krótkim czasie od zaczęcia nauki w Straszyceum. Chłopak już oswoił się z gronem pedagogicznym oraz w miarę dobrze znał budynek szkoły. Zauważył czarodzieja, kiedy ten przechadzał się korytarzem, ale nie sama osoba Felixa zainteresowała Justina, nie. To gitara w ręku czarodzieja przykuła uwagę muzyka. Piosenkarz jednakże nie miał czasu by zagadać czerwonowłosego o jego muzyczne zainteresowania (a przynajmniej Justin z góry założył, że czarodziej musi lubić muzykę, skoro paraduje z gitarą). Kilka morderczych lekcji później, Justin znowu zauważył czarodzieja, tym razem pod drzewkiem na dziedzińcu z impetem grał na gitarze, nie oszczędzając strun niczym zawodowy rockman, Czarodziej był tak pochłonięty grą na instrumencie, że nie zauważył Justina, który stał kilka metrów dalej. Kiedy skończył wyrażać emocje przy pomocy gitary, usłyszał klaskanie. Podniósł głowę i z lekkim grymasem na twarzy spojrzał na ubranego na jasne kolory chłopaka. Felix sucho się przedstawił, mimo wyraźnej niechęci do zawierania znajomości. Po chwili Justin zapytał się czy on również mógłby spróbować zagrać, przypomniały mu się lekcje gry na tym instrumencie z nauczycielką, którą uwielbiał. Jednakże Felix trochę chamsko rzucił zdanie typu, "co osoba ukierunkowana na muzykę pop, może wiedzieć o prawdziwym rocku" nie dając Justinowi szans na obronę swojej osoby, Felix odszedł w swoją stronę, a trochę rozczarowany Justin udał się w swoją. Kilka godzin później, kiedy większość uczniów Straszyceum Monster High albo spędzała czas na zakupach, albo oddawała się wirtualnym rozrywkom, Felix, rozmyślając o Haruce zmierzał do biblioteki, gdzie gdzie miał spotkać się z kitsune, by nadrobić zaległości w nauce. Idąc szkolnym korytarzem w pewnej chwili Felix stanął jak wryty, nadstawił uszu, jak mógłby nie rozpoznać tej melodii? Ktoś na gitarze doskonale odgrywał jego ulubiony muzyczny kawałek! Momentalnie poczuł, że Haruka nie będzie zła, jeśli chwilę się spóźni, musiał odnaleźć tego wirtuoza. Podążając za swoim słuchem dotarł do sali muzycznej, otworzył drzwi z autentyczną ciekawością, a tam.. przetarł ze zdumienia oczy dwa razy, nie mógł uwierzyć narządowi wzroku. Przy gitarze elektrycznej siedział ten sam chłopak, którego poznał kilka godzin wcześniej, i wcale nie wyglądało na to, że odnajduje się jedynie w muzyce pop. Felix z autentycznym podziwem spytał Justina czy to on grał, jakby podejrzewał jakiś playback. Muzyk przytaknął. Felix upewniwszy się, że nie jest w jakikolwiek sposób oszukiwany, spytał gdzie nauczył się tak dobrze grać na gitarze elektrycznej, Justin z uśmiechem odrzekł, że w jego (nie)życiu przewinęło się wiele różnej maści instrumentów, nie tylko fortepian czy gitara. Pokazał czarodziejowi parę nieznanych mu dotąd chwytów gitarowych, Felix natomiast opowiadał Justinowi o swoich ulubionych zespołach, jak się w późniejszej rozmowie okazało Justin wiele z nich kojarzył, a nawet...poznał osobiście. Chłopcy tak zagadali się o muzyce, że nie zauważyli, że rozmawiają od dobrej godziny, póki do sali nie weszła zwabiona dźwiękami gitary Haruka. Kitsune oraz czarodziej pozdrowili Justina, ten odwzajemnił uśmiech i para oddaliła się, a muzyk mógł spokojnie wrócić do gry. Obecnie czarodziej i dżinn często rozmawiają na temat a to zespołów rockowych czy muzyki. Poznanie Justina uzmysłowiło Felixowi, że gust muzyczny nie ogranicza się do jednego gatunku, zaś Justin obudził w sobie "duszę rockmana".

Z Lourizą Pandie

Relacja muzyka z pandołaczką rozpoczęła się na dobre pewnego wtorku, chociaż wcześniej znali się z widzenia. Wszystko zaczęło się z samego rana, chłopak od początku dnia doświadczał samych przykrości losowych, zaspał na pierwszą lekcję, prawie złamał nogę, potykając się o głośnik w swoim pokoju, wylał na swoje czyste (oraz ulubione) ubranie kawę oraz zapomniał zadzwonić do swoich krewnych, informując ich, kiedy odbywają się warsztaty muzyczne, na których dostał posadę opiekuna grupy z czego był bardzo dumny. Po porannych przygodach, w trakcie dnia nauki również nie miał lekko - zapomniał o sprawdzianie z matematyki, a także nie oddał na czas pracy z chemii. W duchu pytał się sam siebie, czy to świat się na niego uwziął. Aczkolwiek największa zgroza tego dnia miała dopiero nadejść, kiedy w spokoju usiadł na ławce, by spróbować uporządkować myśli w charakterystyczny dla siebie sposób - pisząc, zorientował się, że...zgubił zeszyt. To był dla chłopaka szczyt tamtego dnia, głośno krzyknął czy ktoś sobie z niego dzisiaj żartuje, po czym zaczął szukać zguby, aczkolwiek szybko się poddał. Usiadł smutno i bez chęci do niczego z powrotem na ławce i tak siedział, prawie płacząc jakieś dobre pół godziny, aż na horyzoncie nie pojawiła się szczupła pandołaczka o puszystych włosach i błękitnych jak niebo tamtego dnia oczach. Z lekką niepewnością wymalowaną na twarzy cichutko podeszła do ławeczki z zamiarem szybkiego zostawienia zeszytu i niezauważonego odejścia, ale Justin dość szybko ją dostrzegł. Momentalnie pochwycił swoją zgubę i przytulił notatnik, w duszy dziękując, że mimo dzisiejszych tragedii było mu dane odzyskać zeszyt, nad którego zawartością pracuje już... dwa lata. Szybko się ogarnął, podziękował pandołaczce dając jej do zrozumienia, ile dla artysty znaczą jego notatki, jak się okazało Louriza doskonale znała ten temat - bowiem sama posiada notatnik, którego zawartości nikomu nie pokazuje i oszalałaby gdyby go zgubiła po raz drugi, jak wtedy kiedy poznała Fanga. Tak zaczęła się ich rozmowa, w której wymieniali się życiowymi doświadczeniami na temat gubienia rzeczy, od ołówków przez zeszyty aż po... buty. Rozmawiali dłuższą chwilę, aczkolwiek w końcu każde z nich rozeszło się w swoją stronę, obecnie mówią sobie "cześć" czy "co u Ciebie słychać?" na korytarzu i nic więcej.

Z Victorią Chainsmeow

Victorię muzyk miał okazję bliżej poznać podczas zajęć chemicznych. Oboje, cóż, nie pałają sympatią do tego przedmiotu. Nie to, że Justina nigdy nie interesowała chemia... po prostu... był w niej strasznie słaby. Utrzymywał się na dwójkach lub trójkach, co bardzo rzadko się zdarzało. Los chciał, żeby siedzieli obok siebie w ławce, Victoria właśnie miała zamiar przelać zielonkawy płyn do kolby Erlenmeyera, a zadaniem Justina było obserwowanie co się dzieje, obserwował tak kilka dobrych minut i nic... zrezygnowani i pewni słabej oceny poddali się, Victoria w tym samym momencie potrąciła kolbę, co sprawiło, że jej zawartość wymieszała się ze sobą i....zaczęła momentalnie oraz niebezpiecznie bulgotać! Przerażeni uczniowie uciekali w popłochu natomiast Victoria i Justin z uśmiechami zdziwienia obserwowali reakcję, kiedy piana opadła, ujrzeli... malutki kawałek kryształu na spodzie kolby. Chwilę później do klasy wszedł nauczyciel, którego mina nie wróżyła nic dobrego, ze spuszczonymi głowami byli gotowi na karę i monolog ze strony profesora, jednakże ku ich wielkiemu zdziwieniu, po ocenie prac uczniów, które wypadły słabo, zatrzymał się przy kolbie hybrydy oraz dżinna. Chwilę się jej przyglądał i z przejęciem krzyknął, że doskonale wykonali zadanie, spytał się ich jak otrzymali kryształ po czym wstawił Justinowi i Victorii po piątce z plusem. Justin nie za bardzo wiedział co odpowiedzieć profesorowi, ale Victoria wtrąciła, że pochyliła kolbę, (oczywiście nie dodała, że nie chcący, trzeba celebrować chwilę bycia najlepszym w klasie, zwłaszcza z chemii) nauczyciel chwilkę bił brawo na cześć odkrycia znajomych, po czym zadzwonił dzwonek na przerwę. Znajomi przybili sobie piątkę, po czym każde odpłynęło w swoją stronę. Obecnie widywani są na lekcjach różnego rodzaju, nie tylko na chemii.

Z Oliverem McCheetah

Olivera Justin poznał na lekcji wychowania fizycznego. Muzyk starał się o zwolnienie z tego przedmiotu szkolnego, i ku swojemu zdziwieniu nie musiał przynosić nawet usprawiedliwienia od lekarza, rada pedagogiczna od razu wyraziła zgodę (nie obyło się bez rozdawania autografów et cetera...) musiał jedynie zanieść potwierdzenie zwolnienia nauczycielowi, który prowadził w grupę, w której znajduje się klasa chłopaka. Powędrował przez całą szkołę, aż w końcu znalazł to czego szukał - szkolne boisko. Wielu uczniów akurat miało zajęcia, część beztrosko grała w badmintona, część biegła na czas, a część wdrapywała się na drabinki, tylko nieliczne potwory wpatrywały się w ekrany trumnofonów, czy były zajęte czymś w ogóle nie związanym ze sportem. Dżinn pewnym krokiem wszedł na boisko i zmierzał w kierunku kanciapy nauczycieli WF-u, unikając trafień lotkami w głowę. W pewnej chwili ktoś z impetem na niego wpadł, a raczej dwa ktosie. Cała trójka wylądowała w kałuży, a uczniowie wokół mieli niezły ubaw widząc trójkę nastolatków upapranych brudną wodą. Justin szybko doszedł do ładu, po czym pomógł wstać już dosyć dobrze znanej sobie Victorii Chainsmeow, jednak nie kojarzył jej towarzysza. Dziewczyna zaczęła krzyczeć na gepardołaka i raczyć uszy innych tekstami typu "Oliver! Ty idioto!", który nadal siedział w kałuży, po czym z lekką niechęcią wymalowaną na twarzy i z pomocą Justina pomogła mu wstać na dwie nogi. Widząc, ze i Victoria, i nauczyciel a nawet kilkoro uczniów zaczęli śmiać się z Olivera, poczuł empatię. Zaczął usprawiedliwiać gepardołaka, czym znacznie uspokoił tłuszczę, w końcu jego zdanie liczyło się w grupie równie bardzo jak zdanie samej dyrektor Głowenii Krewnickiej. Kiedy trójka nastolatków doprowadziła się do porządku, zgodnie stwierdzili, że na poprawę humoru udadzą się do klubokawiarnii. Na miejscu Justin wysłuchiwał opinii Victorii na temat Olivera, a i Oliver wyrażał się o dziewczynie, jednakże jedynie kiedy poszła złożyć zamówienie. Mimo krótkiego okresu poznania, Oliver zaskarbił sobie sympatię Justina, polubił z nim rozmawiać.

Z Lavender Marigold

Justin poznał roślinkę podczas pewnej soboty. Uczniowie mieli wolne od zajęć lekcyjnych, a że dzień był wyjątkowo słoneczny i ciepły, chłopak udał się do pobliskiego parku. Chwilę tam spędził aż jego uwagę przykuła dziewczyna, której z pleców wyrastały motyle skrzydła, chłopak był autentycznie zdziwiony, nigdy wcześniej nie widział osoby o takim...wyglądzie. Chwilkę bił się z myślami czy wypada spytać upiorkę jaka rasę prezentuje, czy mogłoby to urazić ją w jakikolwiek sposób. Jednakże zebrał w sobie wystarczająco odwagi i zagadał dziewczynę, ta z uśmiechem odpowiadała na wszystkie pytania wesoło plotąc wianek z kwiatków, kiedy Justin spytał o rasę dziewczyny, ta odpowiedziała że jest Lejmoniadą. Chłopak uniósł trochę brew, dotarło do niego słowo "Lemoniada" chwilę myślał "Co? jaka lemoniada?" aczkolwiek stwierdził, że nie będzie wnikać, kiedy wrócił do Straszyceum z ciekawości zaglądnął do księgi o nimfach, by rozwiać swoje wątpliwości. Zostali dobrymi znajomymi, ale chłopakowi nadal zdarza się mówić do Lavender per "Lemoniada".

Z Ursula Hochsee

Chłopak widywał Niksę na lekcjach muzyki, odkąd tylko usłyszał głos dziewczyny, był pod wrażeniem jej wielooktawowego śpiewu, oraz barwy. Bliżej z Ursulą zaznajomił się podczas próby szkolnego chóru, trafił tam nie do końca ze swojej woli, było to swego rodzaju "zebranie" najbardziej muzykalnych uczniów w szkole, na którego pomysł wpadli nauczyciele muzyki, wobec czego chłopak miał obowiązek się tam pojawić. Justin nie był zbyt szczęśliwy z tego powodu, ogólnie nie przepadał za chórami, wiązało się to z przykrym incydentem z dzieciństwa, o którym zwyczajnie chciał zapomnieć, stał więc trochę przygnębiony w kącie sceny, aż podeszła do niego Niksa. Upiorka była zachwycona z owego zebrania, podekscytowana postanowiła rozweselić chłopaka i zachęcić go do śpiewania, udało się jej. Swoim urokiem oraz lekką niezdarnością, poprawiła mu nastrój, a spotkanie dosyć szybko zleciało. Zostali znajomymi.

Z Luane Lono

Poznali się w klasie muzycznej. Luane nie miała zbyt dobrego nastroju, albowiem olała sprawdzian po raz kolejny. Nie to, że się nie uczyła - wręcz przeciwnie - uczyła się, tylko... nie tego, czego trzeba było. Dziewczyna miała dość, uważała, że nauczyciel zwyczajnie się na nią uwziął, postanowiła zrobić mały odwet - kiedy wszyscy opuścili salę, przeniknęła przez drzwi, wyjęła z plecaka kilka pinezek, by położyć je na krześle profesora, "Żart" dziecinny, ale Luane w pełni satysfakcjonował. Cichutko podfrunęła do biurka, już chciała zrobić psikusa, gdy drzwi klasy się uchyliły. Do pomieszczenia muzycznego wszedł Justin który nie rozglądając się od razu podszedł do jednej z ławek, by zabrać leżącą na niej partyturę, najwyraźniej jej zapomniał, albo jakiś jego znajomy. Luane starała się zostać niezauważona, jednakże z nerwów jej włosy zaczęły się lekko tlić, a tego trudno było nie zauważyć. Dżinn skierował wzrok za biurko nauczyciela, a tym samym kryjówka Luane została spalona. Upiorka nawet nie próbowała się tłumaczyć, od razu opowiedziała o swoim odwecie, oraz dodała, by lepiej Justin nie wchodził jej w drogę, (nie pytała dżinna o imię, albowiem kojarzyła jego osobę dzięki podsłuchanym na korytarzu rozmowom innych studentów) Justin odrzekł, że nie zamierza przeszkadzać duszycy, z kartką w ręku skierował się do wyjścia, na odchodne celnie zauważył, że nauczyciel jest duchem i pinezki raczej nie wywrą na nim zbyt wielkiego wrażenia, a upiorka może mieć jeszcze większe kłopoty. Luane ze złości kopnęła w biurko, krzykiem zatrzymała chłopaka, po czym ze smutkiem odparła, że nigdy nie nuczy się tyle, by zadowolić nauczyciela. Chłopak słysząc o instrumentalnej bezradności Luane lekko się uśmiechnął i od razu zaoferował swoją pomoc, a duszyca nie mając zbytnio wyboru ją przyjęła. Przez dobra godzinę Justin tłumaczył Luane czym jest gitara, oraz uczył czytać nuty (choć sam miał z tym lekki problem) duszyca nie była łatwą uczennicą, załamany chłopak w duchu stwierdził, że nic z tego nie wyjdzie, pożegnał Luane, po czym wyraźnie zmęczony wyszedł z sali. Następnego dnia Luane podeszła do nauczyciela pytając czy mogłaby ponownie zdawać sprawdzian, z początku tylko tępo trzymała gitarze patrząc na partyturę pod surowym wzrokiem profesora, jednakże po chwili coś ją tknęło i bez większego namysłu zaczęła grać, koniec końców otrzymała ocenę dobrą. W stanie szoku szczęścia, przytuliła nauczyciela po czym pędem wyleciała z klasy, odnalazła Justina, który wraz z Blair przechadzał się korytarzem, po czym tak samo jak profesora mocno go przytuliła unosząc lekko nad ziemię, wykrzykując przy tym słowa wdzięczności, oraz ze dzięki jego pomocy już nie czuje się taka tępa w zakresie muzyki. Chłopak był zmieszany oraz lekko zdziwiony reakcją Luane, na ziemię duszycę sprowadził wzrok Blair, której wyraźnie przeszkadzał fakt przytulania jej chłopaka przez duszycę. Luane trochę głupio się uśmiechnęła po czym zniknęła tak szybko, jak się pojawiła. Czuje, że ma wobec osoby chłopaka dług wdzięczności.

Z Jay'em Asmod

Zaznajomili się w czasie "wolnym" od nauki, ściślej mówiąc w kawiarni, a dokładniej - na....wieczorku karaoke. Demon nie był podekscytowany wizją spędzenia wieczora z muzyką na żywo, w przeciwieństwie do Ally Octo, która tryskała radością odkąd tylko para weszła do pomieszczenia. Brązowowłosy spokojnie zajął miejsce, po czym zabrał się do spożycia swojej porcji herbaty Yunnan, aż tu nagle...prowadzący zabawę wymówił jego imię oraz nazwisko, jak się okazało - Octo zgłosiła demona do występu, o czym chłopak nie miał pojęcia. Demon zachłysnął się napojem, po czym zawartość swoich ust opróżnił wprost na siedzącą na przeciwko Ally, ta jedynie parsknęła śmiechem na jego zakłopotanie. Demon został wręcz zaciągnięty na scenę, stał przy mikrofonie tępo wpatrując się w publiczność, stał, stał patrzył się i stał, aż po jakimś czasie...uratował go Justin. Muzyk akurat przebywał w kawiarni wraz z Blair, dziewczyna znała demona wcześniej, to ona pokazała dżinnowi zakłopotanie brytyjczyka. Justin, niewiele myśląc, postanowił "uratować" honor Jaya. Wskoczył na scenę, po czym zaczął motywacyjne śpiewać, demonowi udzielił się nastrój muzyka, początkowo niechętnie, jednakże po chwili dołączył do Justina, z czasem zaczął coraz głośniej śpiewać, a tłum potworów krzyczał z zachwytu, w kawiarni i panowała atmosfera istnego święta. Chłopcy rozkręcili pozytywnie klientów, mimo wielu ciepłych słów, demon przekonał się, że show biznes nie jest dla niego. Od tamtej pory, czuje, że ma wobec Justina dług wdzięczności, więc stara się mu pomagać jak tylko może

Z Poppy Hokkaido

Choć Noppera-bö oraz dżinn kojarzyli swoje twarze z widzenia na korytarzu, czy podczas lekcji, bliżej zaznajomili się podczas lekcji Złochowawczych. Klasa miała do wyboru albo mieli okazję poduczyć się w zakresie planowania domowego budżetu, lub spędzić dwie lekcje pod rząd gotując. Poppy oczywiście wolała gotować, niż męczyć się nad papierkami, Justinowi było to obojętne, toteż nie podniósł ręki podczas głosowania ani razu. Koniec końców, padło na gotowanie. Nauczycielka dała uczniom wolną rękę, co do wykonanego przez siebie dania, oraz składu grup. Po przygotowaniu stanowisk w sali kucharskiej, uczniowie pobrali odpowiedni sprzęt. Dżinn nigdy nie grzeszył talentem kulinarnym, może umiałby przygotować podstawowy posiłek, usmażyć kawałek mięsa, ugotować makaron, czy przygotować kawę (w czym akurat był całkiem dobry) ale nic więcej, jakoś nigdy nie ciągnęło chłopaka do kulinariów. Nagle, Poppy z impetem podleciała do jego stanowiska, po czym zaczęła się krzątać niczym mrówka, wyjmując z przytaszczonego przez siebie koszyka składniki. Spytana przez Justina co wyczynia, odrzekła że ze wszystkich stanowisk dziwnym trafem ją przepędzano, więc są na siebie skazani. "Mieszaj, oszczędzaj głos" - rzekła Poppy po czym wcisnęła muzykowi wielką, drewnianą łyżkę, a sama wbiła do miski dwa kurze jaja, dodała przesianą mąkę oraz wlała mleko. Muzyk wykonał polecenie (Bo prośbą nie można było tego nazwać) Poppy, szło mu średnio, ale nie można było się dziwić, gdyż jak zostało wspomniane, nie grzeszył zdolnościami kucharskimi. Poppy nie zwracała uwagi na poczynania Justina, sama miała sprawy na głowie. Przyszło do miksowania kremu, oczywiście muzyk chyba nie byłby sobą, gdyby ani razu nie pobrudziłby się przy pracy. Nie wiedząc zbytnio, jaki tryb w mikserze włączyć, ustawił największe obroty (sądząc, że dzięki temu szybciej zakończy pracę), a po krótkiej chwili waniliowa masa rozprysnęła się po całym stanowisku, a także zagościła na twarzy dżinna. Poppy choć starała się zachować "poker face", nie wytrzymała, niemal turlała się ze śmiechu, dżinn przy użyciu ręcznika kuchennego wytarł swoją buzię, widocznie nie było mu zbytnio do śmiechu. Japonka szybko się ogarnęła, po czym dodała, że są już prawie na końcu. W klasie rozbrzmiał głos nauczycielki, oznajmiła, iż wyroby uczniów będą podlegały ocenie, więc lepiej by przyłożyli się do pracy. Jakaś dziewczyna wymamrotała: "Mogła to powiedzieć od razu, nie w połowie roboty!" Dżinn w pełni aprobował te słowa. Poppy włożyła tacę z masą w foremkach do piekarnika, po około dziesięciu minutach wypieki były gotowe. Justin z lekkim wykrzywieniem na twarzy, oraz niezaprzeczalnym szokiem, spojrzał na gotowe dzieło, nigdy wcześniej, nawet podczas tras koncertowych czy wycieczek, nie spotkał się z babeczkami, które posiadały...skrzydełka. Zniżył głowę, tym samym przyglądając się im bliżej, przetarł oczy ze zdumienia, wydawało mu się, że jedna z nich...błysnęła kłem. Choć miał lekkie obawy co do poczynań Poppy, postanowił nie ingerować. Spytał jednakże, czy babeczki na pewno wyglądają tak, jak powinny wyglądać. Japonka odrzekła, że owszem, po czym z wielką pewnością wypowiadanych przez siebie słów, dodała, by szykował się na piątkę w dzienniku. Chłopak jeszcze raz zerknął okiem na babeczki, a widoku który zastał się nie spodziewał...

- Poppy... czy te babeczki mają jakieś specjalne... właściwości?

- Owszem! Są morderczo pyszne.

-Znaczy, chodziło mi bardziej o coś w stylu...nie podleganiu prawom fizyki...

- Hę? Co masz na myśli? - japonka podrapała się po głowie, na znak niezorientowania w temacie.

- Lewitację, na przykład - odrzekł muzyk, po czym wskazał na kilka wypieków ich autorstwa, swobodnie unoszących się w powietrzu.

- Babcia mówiła, że ten przepis to odlot, no ale łał! - Poppy uśmiechała się od ucha do ucha.

- To Ty nie próbowałaś wcześniej tego przepisu?! - lekko zdenerwował się Justin, po czym zrobił wymach rękami.

-E...ę...- wydukała Poppy - Co tak stoisz? Łapmy je! - Japonka wyraźnie chciała zmienić temat, co odniosło pozytywny skutek. Fioletowowłosa latała uderzając ręką babeczki, zaś zadaniem Justina było było je łapać. O dziwo szybko im poszło, została jeszcze tylko jedna...

- Mam Cię! - krzyknęła Poppy, strącając ostatnią babeczkę, którą Justin złapał bez problemu, przy okazji uderzając kogoś w tył głowy... Japonka i Hindus głośno przełknęli ślinę, Poppy trafiła ręką nauczycielkę....

Stojąc sparaliżowani strachem od stóp aż po głowy, czekali na słowa profesorki, ona jednakże jedynie wzięła się pod boki, po czym spytała o efekt pracy. Zmieszana Poppy, po chwili odrzekła, że przygotowali babeczki, jak dodała, "Kompletny odlot" po czym skinęła głową na Justina, sugerując tym samym, by podał nauczycielce jeden z wypieków. Profesorka obwąchała ciastko, po czym wsadziła je do jamy ustnej. Chwilkę przeżuła, Poppy i Justin byli wyraźnie zniesmaczeni sposobem wstępnego trawienia przez nauczycielkę, jednakże czekali na werdykt. Koniec końców, otrzymali po czwórce z plusem. Poppy poprzysiągła sobie już nigdy nie korzystać z wcześniej nie sprawdzonych przepisów rodziny Hokkaido, ale nie mogła ukryć, że łapanie babeczek ją rozbawiło, tak samo Justin. Organizatorka przyjęć oraz muzyk zostali dobrymi znajomymi.

Z Neomi Cay

Neomi poznała Justina po jednym z koncertów, które chłopak dawał w Straszyceum, by choć trochę rozweselić uczniów, przed zbliżającymi się egzaminami końcowymi, był to jedyny sposób, jaki dżinnowi wpadł do głowy, jak się spodziewał - skuteczny, no, w większości przypadków. Kiedy po skończonym występie i zastąpieniu swojej osoby przez innego artystę który miał dalej ciągnąć show, zszedł ze sceny, po czym skierował się za kulisy, by zabrać swoje rzeczy oraz podziękować ekipie, został zauważony przez Neomi. Syrenka, bacznie obserwowała muzyka już od dłuższego czasu. Pomyślała : "Piosenkarz, całkiem dobrze wygląda a do tego znany - a jak znany, to pewnie dziany, a jak dziany to..."  w oczach Neomi zapaliły się ogniki, w myślach widziała siebie w najróżniejszych zakątkach świata, przymierzającą najdroższe ciuchy, jedzącą w najbardziej prestiżowych restauracjach a przede wszystkim, widziała minę wściekłej Leili Crowne - swojej rywalki modowej na widok syrenki odzianej w najświeższe kreacje czołowych projektantów. Wabiona wizją poczucia się niczym celebrytka, oraz pognębienia Leili, postanowiła "poderwać" dżinna. Podjechała kawałek do chłopaka, licząc że jej perłowo biały uśmiech oraz słoneczna uroda odwrócą uwagę od jej "niepełnosprawności" na chłopaka jednakże nie podziałał urok Neo, co ją zdziwiło jednakże nie zamierzała się poddawać, myśl o wycieczkach i galeriach handlowych była zbyt kusząca. Użyła swojej "tajnej broni" - łzawej historyjki. Justina chwyciła za serce sytuacja Neomi, i choć miał zajęte popołudnie, zgodził się na wypicie z syrenką szklanki świeżej kawy w pobliskiej kawiarnii. W lokalu, syrena wciąż  pewna swego, nadal próbowała oczarować muzyka, czym był wyraźnie speszony, wytrzymał z dziewczyną przy jednym stoliku około godziny, aczkolwiek kiedy ta oparła się swoją brodą o jego ramię, tak bardzo się zawstydził, że tylko położył pieniądze za napoje na stoliku, obok rachunku, miło pożegnał Neomi, wykręcając się duchotą w pomieszczeniu nawet nie spoglądając na twarz syrenki, po czym szybko ulotnił się z kawiarnii. Reakcję Justina, Neomi wzięła za postęp w drodze do zdobycia muzyka, co jeszcze bardziej nakręciło ją do kontynuacji swojego planu, licząc na chociaż chwilowe zaistnienie w świecie. Justin nie jest zainteresowany jej osobą nawet w najmniejszym stopniu, i często bywa zniesmaczony jej zachowaniem, oraz  odkąd tylko odkrył jak traktuje jego znajomych - wykorzystywaniem innych, nie ingeruje jednakże oraz nie ucieka od osoby syrenki, kiedy tylko ta się natrafi, życie nauczyło go by towarzystwo innych (nawet takie) znosić z cierpliwością, nie odmawia dziewczynie pomocy, jednakże nie przychodzi z nią od razu, licząc że tym samym syrenka wreszcie weźmie się za siebie.

Z Jodrin Raghbą

Jodrin poznała bliźniaki Saina podczas "zebrania Dżinnów" zorganizowanego w Straszyceum. Miało ono za zadanie zintegrowanie tej grupy i wzajemną pomoc w rozwijaniu swoich umiejętności. Początkowo hybryda nie była pewna, czy powinna tam iść, ale ostatecznie stwierdziła, że nic nie straci a może nawet czegoś się nauczy. Była nieco spóźniona, więc gdy weszła do sali uczniowie już byli zajęci sobą. Nie wiedziała za bardzo jak się wkręcić do jakiejś grupki, więc miała już zamiar wyjść, lecz wtedy zatrzymał ją chłopak - był to Justin Saina. Dżinn był wyraźnie rozentuzjazmowany postacią Jordan, która czuła się przez to nieco skrępowana. Chciała czym prędzej pozbyć się jego uwagi, ale on nie odpuszczał i zaciągnął ją do sali, aby poznała jego siostrę oraz innych zgromadzonych, którzy ku ucieszy hybrydy nie byli jednak zbyt skorzy do rozmowy. Justin zagadywał Jodrin o jego pasjach, co wyraźnie jej się spodobało - oboje posiadali duszę artysty. Z kolei Justine była nieco zepchnięta na boczny plan. Miała zamiar pójść do innych, ale wtedy to ktoś zahaczył niechcący o jej bluzkę robiąc w niej dziurę. Nieco wkurzona dziewczyna nieumyślnie zażyczyła sobie, aby to się nie stało a jako, że Jodrin ma moc ich spełniania w mig bluzka Justine była jak nowa. Zdumiona dziewczyna przekonała się do Jodrin i zapytała czy nie zechciałaby pokazać jej parę trików, aby sama mogła nabyć takich zdolności. Jordan chętnie na to przystała i zaraz zaczęła "edukować" bliźniaki Saina w tajnikach spełniania życzeń oraz technikach "jak spławić namolnego klienta". Od tamtej pory utrzymują ze sobą koleżeńskie stosunki.

Z Jamie Bezzear

Dobrzy znajomi, poznali się niemal całkiem przypadkowo, był wtedy ciepły dzień gdzieś z początku tygodnia. Jamie od samego rana była ogromnie podekscytowana, nie bez powodu - w szkole tanecznej, w której aktualnie się dokształca w tejże pasji, organizowane były przesłuchania do konkursu tańca nowoczesnego, między różnymi stanami USA. Jej uśmiech oraz taneczny chód od samiutkiego rana zdradzał szczęście, jakie udzielało się harpii, nie dość, że szkółka tańca znalazła się wśród kandydatów, to byli również faworytami. Harpia radośnie tanecznym krokiem przemierzała szkolny korytarz, przybierając uśmiech na twarz, szerszy od owocu banana. Brazylijka, w stanie euforii oraz zamyślenia, nie zorientowała się, kiedy wpadła na drzwi od korytarza dormitorium, po czym dosłownie wleciała na korytarz  łączący pokoje. Pocierając czoło z bólu, mimo to nadal chwiejnym ze szczęścia krokiem skierowała się w stronę pokoi dziewcząt, aż...zatrzymała ją muzyka. Harpia momentalnie przywarła do drzwi od świetlicy, gdzie uczniowie po lekcjach, w poblizu swoich pokoi, mogli w spokoju chociażby odrobić zadania domowe, jeśli nie zdążyli w ciągu dnia. Dziewczyna przystawiła ucho do drzwi, po czym zaczęła uderzać stopą o posadzkę do rytmu piosenki. Znała ją, bowiem często tańczyła w szkole wraz z innymi młodymi tancerzami do tego energicznego utworu w klimacie funk. Zajrzała prawym okiem przez dziurkę od klucza, aczkolwiek nic nie dostrzegła. Wtedy, po prostu otworzyła drzwi, ujrzała Justina, który najwyraźniej, albo uczył się choreografii, albo tańczył dla przyjemności, co niesamowicie dobrze mu wychodziło, ale nie na tyle doskonale, by harpia mogła wróżyć mu przyszłość jako tancerz. Mimo to, harpia była pod wrażeniem mini "występu" dżinna, chociaż widziała kilka teledysków do jego utworów, dotąd myślała, że były podrasowane komputerowo. Harpia sama zaczęła cichutko ruszać się do rytmu, podpatrując kilka kroków od chłopaka, tak ruszała się dobre kilka minut, świetnie się przy tym bawiąc, dopóki dopóty nie przewróciła baniaka z wodą, kiedy do uszu Justina dotarł dźwięk plastiku uderzanego o posadzkę, momentalnie podskoczył ze strachu, łapiąc się w okolicach serca, z przerażeniem szukał źródła hałasu, aż jego wzrok spoczął na Jamie. Dziewczyna przyjaźnie zamachała do niego ręką, wyszczerzając swoje śnieżnobiałe zęby, silnie kontrastujące z jej cynamonowa skórą. Dżinna ogarnęło uczucie spokoju, gdyż była to zwyczajnie uczennica, a nie jakiś atak na budynek, jednocześnie lekko się zawstydził, stał więc tylko z lekko spuszczoną głową, wysłuchując monologu Jamie. W pewnym momencie, harpia niemal wskoczyła na scenę, po czym zaczęła tanecznie demonstrować, co dżinn mógłby poprawić, nad czym musi jeszcze popracować. Justin, z początku lekko ignorowal harpię, jednak po chwili naprawdę zainteresował się radami Jamie, wziął je sobie do serca. Bliscy zawsze powtarzali mu, by brał,przykład z osób bardziej doświadczonych. Kiedy harpia skończyła mini instruktaż, zachęciła muzyka do powtórzenia kroków, ten ku swojemu lekkiemu zdziwieniu, powtórzył układ niemal idealnie, no...za trzecim razem. Spędzili tak czas, do dobrych godzin wczesno wieczornych, polubili się. Od tamtej pory, dżinn zaczął traktować Jamie niczym swoją nauczycielkę tańca, najlepszą jaką miał,przyjemność spotkać, zaś harpia nigdy nie odmawia mu rad oraz pomocy, gdyż podziwia osoby, potrafiące otwarcie przyznać się do błędów oraz nie uważające siebie za ideał we wszystkim.

Z Hatimem Scythe

Hatim poznał Blair i Justina podczas lekcji sztuki. Każdy miał się do kogoś dosiąść, aby stworzyć parę. Niestety, choć hybryda początkowo miała zamiar podejść do swojego chłopaka to uprzedziła ją jego siostra. Jedyne wolne miejsce znajdowało się koło Hatima, który z niezadowoleniem patrzył w stronę Virgo, do której przysiadła się Agnes. Chcąc nie chcąc to on był jej partnerem przy pracy. Początkowo wszystko przebiegało bez zakłóceń mimo, że całą robotę właściwie odwalała Blair, bo Hatim za bardzo zajął się „wysyłaniem sygnałów” swojej przyjaciółce. W końcu jednak ich zaczepki przerwała robotka, która zażądała od kotki większego skupienia przy projekcie. Ta, choć niechętnie zajęła się pracą. Zirytowany tym faktem żniwiarz postanowił jakoś zwrócić na siebie jej uwagę. Jako że już na niego nie patrzyła a nauczyciel był zbyt blisko, aby mógł się odezwać postanowił zacząć rzucać do niej wiadomości na kartce. Niestety grzebiąc w plecaku okazało się, że nie wziął ze sobą zeszytów, w których z reguły i tak nic nie notował, więc zaczął odrywać kawałki papieru z pracy, którą tworzyła hybryda. Początkowo się nie zorientowała, ale gdy nadszarpnął jeden kawałek zbyt mocno i przerwał on fragment rysunku dziewczyna wkurzyła się i zaczęła na niego kwękać. Hatim oczywiście nie szczędząc swojego języka chcąc załagodzić sytuację zaproponował przycięcie papieru i oddanie do oceny tego, co narysowała, jednak dziewczyna wkurzyła się, że chce dostać ocenę za projekt, w który tylko ona się angażowała i zaczęła go wyzywać. W takim przypadku żniwiarz nie został jej dłużny. Zaczął naśmiewać się z jej wyglądu szydząc, że tylko ślepy chciałby z nią chodzić. Nastąpiła niezła awantura. Wtedy to do akcji wkroczył Justin, który słyszał całą sprzeczkę. Wytknął mu, że traktuje dziewczyny jak „tani towar” i współczuł Vir, której się uczepił. Wyraźnie wkurzony Tim, po solidnej ripoście miał ochotę przemówić do niego argumentem siły, ale wtedy to zadzwonił dzwonek informujący o zakończeniu lekcji. Justin zgarnął Blair i gdy podeszli do nauczyciela wyjaśnili mu czemu jej praca wygląda tak fatalnie. Belfer zawołał do siebie żniwiarza, któremu w ramach ugody pozwolił dostarczyć pracę następnego dnia, jednak ocena za nią miała być automatycznie obniżona o połowę. Para od tamtej chwili stara się nie mieć do czynienia z chłopakiem, gdyż chowają do niego uraz. Sam Hatim czasem się na nich odgrywa za felerny dzień,ale para ignoruje jego przytyki.

Zainteresowania

Śpiew oraz muzyka

Pasja, która towarzyszy mu od lat najmłodszych.Kiedyś chłopak śpiewał niemal cały czas i wróżono mu wielką karierę, co po części zostało spełnione, aczkolwiek w muzyce, najbardziej rozwinął się dzięki zespołowi do którego należał za czasów gimnazjum, kiedy grupa się rozpadła, nie przeszkodziło mu to, by dalej rozwijać się muzycznie solo, co sprawiło że właściwie tylko on ze wszystkich sześciu czlonków grupy, zadebiutował. Ma bardzo melodyjny głos i potrafi świetnie nim operować, z powodzeniem odnajduje się nie tylko w radosnym Popie, ale także w Bluesie, Jazzie, Reggae, Funku czy nawet w Rapie i Hip -Hopie. Jednakże na długi okres dopadły go poważne problemy zdrowotne i przestał rozwijać swój talent, obecnie wraca do tego,często "łapiąc" okazję do publicznych występów a to na festiwalach, a to okolicznych dyskotekach. Dżinn zdaje sobie sprawę, że przerwa w karierze spowodowała iż przestał być tak samo rozpoznawalny jak kiedyś, dlatego bardzo cieszy się, kiedy ktoś go rozpozna. Wie, że minie jeszcze sporo czasu, zanim zostanie zaproszony na jakąś poważniejszą galę, trasę koncertową czy do nagrania nowej płyty, ale nie porzuca marzeń, a czas wykorzystuje na ćwiczenia. Szczególnie, pomimo dobrej interpretacji wokalnej innych gatunków muzycznych, dżiinn ceni sobie gatunek Pop, zwłaszcza "stary" Pop, z przełomu XX -XXI wieku, a także "młodego" wieku XXI. To właśnie z tych okresów a także z okresu lat 2001- 2013 czerpie najwięcej inspiracji do swojej twórczości.

Pisanie tekstów

Chłopak bardzo lubi pisać teksty swoich piosenek i nie wyobraża sobie, by ktoś inny mógł to robić za niego. Jak twierdzi, to bardzo często pomaga mu uporządkować myśli, dodatkowo podziwia każdego, kto również się tym zajmuje profesjonalnie, on sam ma niesamowite zacięcie do pisania, oraz naprawde świetnie mu to wychodzi. Zdarzało się nie raz, że pisał piosenki także dla innych piosenkarzy czy piosenkarek, aczkolwiek mało kto o tym wie, dżinn nigdy nie chciał być postrzegany jako "stereotyp gwiazdy pop", to znaczy że nie dość że śpiewa to wspaniale gra na instrumentach a na deser pisze teksty, wobec czego nigdy nie chwalił się, że samemu napisał wszystkie teksty do swoich utworów.

Gra na instrumentach

Justin zna podstawy gry na wielu, naprawdę wielu instrumentach, aczkolwiek najbardziej ceni sobie fortepian oraz gitarę klasyczną. Ponadto, chłopak jest świetnym nauczycielem gry na instrumentach, oraz z prawdziwą radością udziela lekcji. Jego muzyczna kariera wprawdzie nie wymagała od dżinna, znajomości chwytów gitarowych czy taktowania, sam z siebie chciał się nauczyć. Niektórzy, nawet twierdzili, iż lepiej będzie, jeśli w ogóle nie będzie grał, on wtedy odpowiadał "Przecież głos to też instrument, prawda?" ignorował sugestie innych, co zaowocowało jego szerokiemu pojęciu w grze na instrumentach.

Podróże

Tę pasję dzieli ze swoją siostrą, lubi poznawać nowe kraje oraz kultury, nie straszne mu dalekie wyprawy. Dawniej, geografia była faworyzowaną nauką oraz przedmiotem szkolnym dżinna. Dlaczego? Podczas tych lekcji czuł, jakby chociaż na te czterdzieści pięć minut, opuszczał rodzinną rzeczywistość, by udać się w zupełnie nowe, nieznane mu kraje, nowe kręgi kulturowe. Muzyk od małego był bardzo ciekawy świata, znajdującego się po za rodzinnym krajem, aczkolwiek okazywał to na... swój wyjątkowy sposób, co było odbierane, jakby był ciągle zamknięty w swoim małym światku. Już w wieku niespełna siedmiu lat, był niesamowicie ogarnięty w historii, nazwach miast wielu krajów, a także wykazywał chęci nauki przeróżnych języków obcych, niestety, rodzina nie wspierała chłopaka w jego podróżniczych marzeniach, wobec czego chłopiec musiał zostać tzw. samoukiem. Jego zapał oraz trud zaowocowały tym, iż dzisiaj bez problemu jest w stanie dogadać się z większością osób, dzięki swojej karierze miał okazję, by zwiedzić niezły kawał świata, zobaczył wiele zakątków kuli ziemskiej. Pomimo to, jego serce nadal wyrywa się ku dalszym podróżom, wobec czego po skończeniu liceum na pewno nie powróci do Indii na długo.

Kinematografia

Chcąc nie chcąc, hobby dżinna jakim jest aktorstwo, ukierunkowalo,go,by zainteresował się także produkcją filmów "od kuchni" poznawania tajnik charakteryzacji, scenografii, montażu i różnych tym podobnych sztuk rodem z Hollywoodu.

Aktorstwo

Chłopak jest niezłym aktorem, ale wolałby dać sobie rękę uciąć niż przyznać się do tej pasji, nawet jego rodzeństwo nie wie o tym, że interesuje się aktorstwem. Występy na srebrnym ekranie, w roli kogoś innego, zaciekawiły chłopaka, tak około końca nauki w szkole podstawowej, szybko spostrzegł, że ma do tego dryg, oraz spokojnie mógłby zostać aktorem. Z czasem, kiedy zaczął bardziej ukierunkowywać się w śpiewie, to hobby znacznie wyblakło, by na nowo "powrócić" do marzeń chłopaka w liceum.

Aktorstwo głosowe

Jakiś czas po tym, jak dżinn zaczął interesować się "fizycznym" aktorstwem, niesamowicie zafascynowała go "gra"...głosem. Z czasem, zaczął bardziej interesować się tematem, oglądał wiele produkcji przy których wykorzystywano dubbing, nawet w kilku językach, by usłyszeć różnicę, między różnymi głosami. W między czasie, kiedy zaczynał rozwijać karierę sceniczną, wielokrotnie korzystał z ćwiczeń na głos, co bardzo pomogło mu w śpiewie, choć sam z siebie, tego nie zauważył. W swoim dotychczasowym życiu, muzyk miał kilka razy przyjemność odwiedzić profesjonalne studia dubbingowe, ale jak dotąd - nie było mu dane, spełnić marzenia, by chociaż raz zdubbingować jakąś postać, nie porzuca marzeń i wciąż ćwiczy swój głos.

Taniec

Justin jest naprawdę dobrym tancerzem, szybko uczy się podstaw a tym samym, nowych tecnik oraz kroków. Już od podstawówki, wykazywał zdolności taneczne,śmiało można stwierdzić iż jest to "najwcześniejsza" pasja chłopaka, której poświęcał wiele czasu oraz energii, zanim osiągnął sukces jako muzyk. Do dzisiaj tańczy, aczkolwiek z nadmiaru obowiązków, jedynie dla przyjemności, albo udzielając lekcji innym.

Zdolności

  • Przenikalność - Justin może przenikać przez ciała stałe (np. szafy). Często nie celowo.
  • Lewitacja - Dzięki tej zdolności,chłopak może swobodnie unosić się w powietrzu, jednakże nie do końca potrafi nad tym zapanować wobec czego wpada na innych.
  • Telekineza - Justin może przenosić ciała stałe siłą woli.
  • Nieśmiertelność - Będąc pół duchem, pół dżinnem, Justin jest nieśmiertelny.
  • Teleportacja - Justin może teleportować się, a także inne osoby w dowolne miejsce na Ziemi.
  • Spełnianie życzeń - Owszem, chłopak potrafi spełniać cudze życzenia, jednakże nie rozwinął w sobie tej zdolności na tyle, by ją praktykować, z resztą czasami zapomina, że gdyby chciał i trochę się do tego przyłożył, mógłby z niej korzystać w pełni.
  • Zmiana w obłok pary - upiór potrafi zmienić swoją formę w postać liliowego obłoku pary. Umożliwia mu to szybsze poruszanie się w terenie.
  • "Przywoływanie" przedmiotów - muzyk potrafi "przywołać" (teleportować) przedmioty codziennego i niecodziennego użytku (jak np. Szczotka do włosów, plecak, zeszyt) ze swojego,pokoju, oraz innych związanych z nim pomieszczeń, bądź też przedmioty sciśle  związwiązane z jego osobą.

Biografia skrócona

Chłopak przyszedł na świat w Indiach, a ściślej mówiąc w stolicy kraju, Nowe Delhi, kilka chwil później niż swoja bliźniaczka. Dorastał w rodzinie, której niezbyt się przelewało, ale był otoczony troską oraz miłością. Był bardzo żywotnym dzieckiem, często razem z siostrą gonili przy domowym ogródku, lub po uliczkach miasta, szukali skarbów, ogólnie dużo czasu razem spędzali. Nadszedł czas, że musieli zakończyć swoje dziecinne wybryki, poszli do szkoły podstawowej. Chłopak bardzo obawiał się nowego miejsca, jak to tylko dziecko może. Pierwszy raz z muzyką zetknął się podczas lekcji nie muzyki, a języka ojczystego. Dzieci miały nauczyć się wierszyka na pamięć, wszyscy je wyrecytowali, Justin natomiast zaśpiewał, chciał być oryginalny. Nauczyciel, który miał w przeszłości powiązania z muzyką, szybko zauważył talent 7-latka, stał się jego osobistym faworytem. Pomimo pozostawiającej wiele do życzenia sytuacji materialnej chłopaka, by móc rozwijać się artystycznie, otrzymał z inicjatywy nauczyciela stypendium, zaś lekcje gry na pianinie oraz innych instrumentach, otrzymywał w szkole, pod czujnym okiem profesora.  Oczywiście, początkowo nie szło mu zbyt wspaniale, i często popełniał błędy, aczkolwiek dzięki uporowi po czasie, widoczne były rezultaty. Profesor wiielokrotnie przychodził do domu chłopaka, by rozmawiać z jego mamą na temat możliwej wielkiej kariery jej syna. Starsi bracia chłopaka, zapaleni sportowcy, śmiali się z brata, który nie potrafił dobrze kopnąć piłki, natomiast jego siostra zazdrościła bliźniakowi uwagi, jaka jest roztaczana nad jego osobą. Tak z klasowej "gwiazdy" zaczął śpiewać w kościele, na mszach, spotkaniach rodzinnych, szkolnych... szybko stał się bardzo rozpoznawaną osobą, nawet bracia przestali mu za bardzo dokuczać, z powodu szacunku jakim Justina darzyła szkolna elita. Chłopak uwielbiał uszczęśliwiać innych swoim śpiewem, ale woda sodowa nigdy nie uderzyła mu do głowy. Był członkiem szkolnego zespołu, ale zespół szybko się rozpadł z powodu afery, którą rozpętała basistka. W wieku 14 lat, jego rodzice się rozwiedli, to trochę podłamało chłopaka i sprawiło, że prócz radosnych tekstów, zaczął śpiewać też bardziej "życiowe" kawałki, jego siostra bardzo mu pomogła w tym okresie. Mając 15 lat, chłopak zadebiutował w hali symfonicznej, w rodzinnym mieście. Co przyniosło mu już między krajową sławę, wystąpił nawet w szkolnej produkcji filmowej. Niestety, kilka miesięcy od występu, kiedy gorączka na temat jego osoby nie zdążyła rozpętać się na dobre, zachorował i to dość poważnie na zapalenie strun głosowych. To było niczym gwóźdź do trumny dla młodego wokalisty, załamał się. Mimo walki z choroba, nadal nie śpiewał z powodu strachu, bał się, że już stracił swoją życiową szansę na sukces, na zaistnienie. Bał się, że coś zepsuje, i już nie będzie jak dawniej. Kiedy jego siostra wyjechała do Straszyceum, chłopakowi było to nawet na rękę, nie chciał zbytnio angażować się w rodzinne relacje, wredni bracia i zestresowana matka w pełni mu wystarczyli. W czasie, kiedy jego siostra przebywała w Ameryce, zdobywając wiedzę w Straszyceum, chłopak w tajemnicy przed właściwie wszystkimi nadal komponował, nie śpiewał, ale komponował między innymi melodie, czy pisał teksty. Aczkolwiek często nie dokańczał zaczętych prac, zdarzało się, że w złości niszczył wszystko co stworzył. Utracił kontakt z większą częścią swojej rodziny, a po przyjściu do domu zamykał się w swoim pokoju, co bardzo martwiło jego matkę, aczkolwiek miała pełno innych problemów, a nawet trochę zdziwiło jego braci. Często miewał stany, kiedy nienawidził wszystkiego, kiedy wstąpiła w chłopaka nowa nadzieja, prędko umierała. Kiedy ponownie spotkał się z siostrą, na początku nie był zbyt szczęśliwy faktem jej obecności. Teraz, po tych wszystkich przejściach, inaczej zaczął patrzeć na niektóre sprawy i bardziej doceniać to co ma, a z drobną pomocą nie tylko rodziny, ale także nowych przyjaciół, zaczął wracać na scenę, za czym bardzo tęsknił.

Kiedy zaproponowano mu podjęcie nauki w Straszyceum, chłopak nie był zbytnio przekonany do tego pomysłu, czego nie ukrywał mimo iż siostra przekonywała go oraz popierała swoje zdanie mocnymi argumentami, dżinna bardzo dziwiło tak ogromne zaangażowanie bliźniaczki by przeprowadził się na inny kontynent. Chłopak wiele czasu myślał nad zmianą szkoły, nie miał zbyt często do czynienia z osobami w swoim wieku, od czasów zachorowania, ale wiedział, że kiedyś musi wyjść ze "skorupy" i nie jest jedynym siedemnastolatkiem na świecie. Trochę obawiał się spędzania czasu z innymi, a zwłaszcza rozmawiania z rówieśnikami, zdecydowanie, odkąd musiał zawiesić karierę, zapuścił się w nauce, co skutkowało nauczaniem indywidualnym, oraz prawie że ciągłym przesiadywaniem w domu, zamkniętym w swoim pokoju, samotnie. Przeprowadzka do Salem w Ameryce (z czym wiązało się podjęcie nauki w Straszyceum, gdyż jego dom rodzinny był zdecydowanie za daleko) również nie uśmiechała się dżinnowi, choć uwielbiał podróżować, po wszystkich smutnych wydarzeniach, które doświadczył, zamknął się na innych. Chciał odmówić, gdzieś w głębi siebie czuł, że nie jest gotowy, by "wyjść" do rówieśników, że zwyczajnie nie da rady. Przełamał się jednakże, dzięki pomocy siostry oraz matki, po długiej rozmowie z rodzicielką, oraz z siostrą z którą konwersował przy pomocy internetu, zgodził się na "okres próbny" miał spędzić kilka dni w Ameryce, w Straszyceum, a jeśli nadal miałby obawy, po prostu zakończyć przygodę z Monster High. Tłumy osób nie były mu obce, jednakże z początku źle czuł się na terenie szkoły, starał się nie wyróżniać z tłumu, tak samotnie spędził kilka tygodni, dopóki w życie szkoły nie zaczęła go wdrażać jego własna siostra i to właśnie dzięki niej mimo początkowego strachu oraz chęci odizolowania się od nowych znajomych, w obawie że nie znajdą wspólnych tematów (zwłaszcza że dołączył do ostatniej klasy,gdzie wszyscy byli ze sobą dosyć mocno zżyci) z biegiem czasu zaczął widywać coraz więcej uśmiechniętych na jego widok twarzy, a on sam miał coraz bardziej dobry nastrój, nie spodziewał się jak towarzystwo rówieśników czy zwyczajne "cześć" powiedziane na korytarzu, pozytywnie na niego wpłynie, mało tego to właśnie w Straszyceum chłopak odnalazł swoją pierwszą miłość. Nie żałuje decyzji o przeprowadzce, stara się czerpać radość z każdego dnia spędzonego w liceum, oraz w towarzystwie innych, którego wyraźnie mu brakowało.

Niezapomniane cytaty

Zawsze wpajano mi, że akcja powinna wywoływać reakcję
Praktyka może i czyni mistrza, ale prawda jest taka że jeśli nie masz predyspozycji, czego rozwijać, chociażbyś ciągnęła naukę latami, niczego się nie nauczysz

— - do Justine

Czy chciałabyś zostać ścieżką dźwiękową mojego jutrzejszego dnia?

— - zapytanie do Blair, czy potowarzyszyłaby mu w całodniowej wycieczce

Jeśli musisz kogoś upokorzyć, by Twoje poglądy nabrały wartości to...nie obraź się ale, może powinnaś... Spróbować...je... zmienić?

— do Luane

Przekonać...siłą?

— *Unosi pytająco brew* do SanHee, kiedy ta poddała ideę,że mogłaby "przekonać" innych do swojego klubu, targając ich za uszy

Miałeś rację, wrotki to nie łyżwy...

— - do Vincent'a

Nie...nie...to może się udać, trzeba zaryzykować, cóż nie mamy wyjścia

— - do Min

Nie mam pretensji, po prostu nic nigdy nie może być po mojej myśli...

— - do Clementine

Nie wydaje mi się by to było...składne, gdzie tu dźwięczność? Gdzie melodyjność? Wypowiadając te słowa, o śpiewaniu nie wspominając, artysta musiałby mieć ze sobą butelkę wody, gdyż to jest zwyczajnie suche niczym żarty Justine

— - o pewnej "piosence", którą napisało beztalencie, Cassidy

A ta "wesoła" piosenka to ma być bardziej w stylu..."Świat jest cudowny i nie odkryty" czy może "Mogę wszystko jesli bardzo tego chcę"?

— - kiedy został poproszony o napisanie "wesołej" piosenki

Ja...po raz pierwszy w życiu nie wiem co powiedzieć

— - w BHWC

Nic się nie zmienia, od bezczynnego siedzenia

— - w odcinku

Jeszcze jak żyję, nikt mnie nie narysował czyms innym niż swiatło, to niesamowicie...miłe

—- do Kornelii Huld

Blisko...chociaż to nie to, ale się nie poddamy! Raczej...

—- do nauczycielki

Dla mnie kilometry nie istnieją.

— - w filmie Grim Rangers: Days of Undead

To że wybaczam, nie znaczy że zapominam

— do swoich braci

Szkoła jest niczym masala, atmosferę tworzą przebywające w niej osoby.

— - podczas pierwszego dnia w Straszyceum

W pogoni za...tym wszystkim chyba utraciliśmy coś ważnego...umiejętność zachwycania się, umysły stają się zbyt ciężkie, by pozwolić sobie na...jakieś...szaleństwo.

—-w BHWC

Każdy kiedyś dostaje od kogoś szansę...i każdy może komuś szansę podarować

—- do królowej Amatery w BHWC

To...to była przeszłość, teraz, teraz pracuję na przyszłość

—- w BHWC

Nie nazwałbym siebie gwiazdą, nie jestem umiejscowiony wyżej od innych znanych mi osób, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo

— - podczas wywiadu do jakiejś gazety

Sukces, to w trzydziestu procentach nauka, w trzydziestu talent, zaś pozostałość to chęć do tworzenia, i szczerość z samym sobą

— - do Blair

Byłoby to...dziwne, gdybym przyzwyczaił się do występowania przed kamerą

— - do San-Hee

Lustro zawsze pokaże ci prawdę. Jednak serce oglądającego ją wypacza.

— - do Blair, w BHWC

Moja mama, uważała że nadawanie bliźniakom, bardzo podobnych imion jest zabawne, z tego co słyszałem, nasze wpadły jej do głowy jako pierwsze

— - w odpowiedzi, czemu on i jego siostra mają tak na imię, jak mają

Naprawdę myślisz, że jak nie będziemy rozmawiać, to problemu nie ma?

— do bliźniaczki, w BHWC

Zgodnie z prawdą, w moim stylu.

— - do brata

Kiedy chcesz coś zrobić dobrze, zawsze możesz zrobić to jeszcze lepiej.

— - do San-Hee Yumehy

Tak gdzieś piąte, przez dziesiąte.

— - ulubione powiedzonko, kiedy "wyłącza się" z rozmowy, po czym zostaje spytany o zdanie, lub czy zrozumiał treść wypowiedzi

Zawsze stanę po stronie osób, na których mi zależy, nieważne, czy tego potrzebują, taki po prostu jestem.

—- do Blair

Wiesz, z początkami bywa różnie, ale w końcu bez początku nie ma nic, prawda?

—- w filmie Bollywood here we come! do Justine

Jestem Dżinn, DżinnSTIN.

—- w opowiadaniu Scarily Ever After " Garguldynka" do głównej bohaterki

To może ja odsunę się kawałeczek, zanim włożysz swoje włosy lub kawałek ubrania do mojej kawy...

—-Do Neomi Cay przy pierwszym spotkaniu, w kawiarni

Proszę, nie mówcie mi, że zrobiliście, to co zrobiliście

—Do swoich starszych braci

Nasz rodzinny paradoks, spełniasz cudze marzenia, nie potrafisz dążyć do spełnienia własnych, chociaż mnie udało się... w jakiejś części, czuję się anomalią rodzinną.

—Do Szeheryzade Chaahate hain

Sami tworzymy swoją rzeczywistość, szkoda, że zmarnowałem tyle czasu zanim do mnie to dotarło, prawdziwi fani czy też przyjaciele, bliskie Ci osoby, nigdy nie odpuszczą, będą walczyć i zostaną przy Tobie do końca. Jeśli Cię zostawili, tylko dlatego, że zrobiłeś jakiś mały błąd - tak naprawdę nigdy nie byli Ci bliscy.

—- w filmie Bollywood here we come!

Widzisz, uwaga innych jest niczym paczka chipsów, im więcej konsumujesz, tym więcej chcesz.

—- do Blair

Wena... hmm, myślę, że "wena" to jedynie stan, w którym albo chce Ci się wziąć się do pracy, albo jesteś na to zbyt zmęczona.

—- Do Blair

Zastanów się co robisz Justine, możesz obudzić się bardziej porąbana niż jesteś

—- w dzieciństwie, do Justine, kiedy ta przed snem czytała książkę

Kurkuma!

—- Taki łagodny "odpowiednik" słowa K...a

Odkąd tylko zobaczyłem jej przebrokatowaną twarz, wiedziałem, że będą z nią... kłopoty.

—- o Cassidy PurrMeow

Pamiętaj Justin, nie piszesz takiej szmiry jak myślisz.

—- widząc bardzo słaby tekst piosenki innej osoby

Pisałem o miłości, ale do tej pory jej nie zakosztowałem, do tej pory nie znałem Ciebie.

—- Do Blair

Bez obrazy Sunny, uwielbiam Cię, ale...nie, to nie wypali.

—- Próba sprowadzenia na ziemię San-Hee

Daj sobie trochę więcej czasu, to nie jest tak, że pstrykniesz palcem i od razu bum! Stajesz się nie wiadomo kim.

—- do Blair

Można wyrazić krytykę, będąc przy tym miłym.

—- do Cassidy

Artystą może zostać niemal każda osoba, gdyż każdy ma go głęboko w sobie. Tylko czasami by go wyciągnąć, obudzić potrzebny jest powód, jakieś bodźce. Jak ze śpiewaniem czy pisaniem, choć z początku Twoje gardło ściska trema, a umysł z niewiadomych przyczyn zostaje zablokowany na widok samej kartki, czy mikrofonu, kiedy poukładasz myśli i zaczniesz, wierz mi, że nie będziesz potrafiła przestać.

—- w filmie Bollywood here we come! do Accustici

Ja... dam sobie radę. Ja wiem, że dałbym radę ale nie, nie wejdę tam! Nie mogę! Chociaż mógłbym tylko...nie. To jest kiepski pomysł, beznadziejny pomysł!

—- do Amelie

Co? nie, nie. Nie zapuszczam brody, to tylko design sceniczny. Nie zrozumiesz.

— - do Justine

To co odchodzi, często do nas powraca

—- w filmie Bollywood here we come!

Jedyne co mogę teraz zrobić...to przeczekać to wszystko, tak będzie najlepiej.

—- w BHWC

Kiedyś usłyszałem od bardzo mądrej kobiety, że owszem, z talentem do danej dziedziny trzeba się urodzić, ale wiesz co? Trzeba go w sobie poszukać, a gdy już znajdziesz, nie pozwolić mu zaniknąć, bo talentu się nie traci, nie. Tracimy jedynie chęć rozwijania go.

—- Do Justine w BHWC

Życie codziennie mnie zadziwia, to niesamowite że na swiecie jest tyle różnych osobowości i gatunków, w których każdy może się odnaleźć, i to, właśnie ta "rzecz" jest najpiękniejsza w muzyce - tworzą ją różni ludzie, dzięki czemu jest tak ...wielopoziomowa i unikatowa, jak rysunek czy inne formy sztuki,wkładasz w twoje twory część siebie, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, nie ważne czy próbowałbym czy jakakolwiek osoba próbowałaby kogoś naśladować, bo i tak zawsze będzie...sobą.

— - w BHWC

Gwiazda popu ma wiele spraw na swojej głowie, ale to nie stanowiło przeszkody dla Justina, by poświęcić się walce ze złem zagrażającym światu. Gwiazdy dostrzegły jego dobre serce i wybrały go na Obrońcę Światła, by mógł stanąć u boku swoich przyjaciół i razem z nimi wznieść broń w słusznej sprawie. Poza tym, chłopak nie pierwszy raz prowadzi już podwójne życie, tym razem jako... inny rodzaj gwiazdy.

— o Justinie, w serii "Defenders of Light"

Po czym go rozpoznać?

  • Po charakterystycznych pasemkach we włosach, które stara się ukrywać, aczkolwiek słabo mu to wychodzi.
  • Zdarza się iż  na jego twarzy widnieje lekki,kilkudniowy zarost.
  • Często, naprawdę często chodzi z nosem w swoim "świętym" zeszycie, zdarzało się nawet że wpadał przez to na różnego rodzaju latarnie czy słupy.
  • Lirycznym oraz melodyjnym głosie o ciepłej barwie, słyszanej nawet wtedy, kiedy jedynie mówi.

Wystąpienia

Portrayals

Nie zjadajcie mnie za to, ale...to było oczywiste

W
C5ce040a79173020ba1e9e371d5a8fe0--j-t-justin-timberlake
filmie Live-Action, w rolę dżinna z powodzeniem mógłby się wcielić Amerykański aktor oraz piosenkarz, producent muzyczny a także tekściarz Justin Timberlake, który posiada nie mal idealny wygląd do tej roli, posiada także  doświadczenie w użyczaniu głosu postaciom animowanym, (min. Głos oryginalny postaci Artiego w filmie "Shrek the Thrid" czy Branch'a w filmie "Trolls" wytwórnii DreamWorks animation) wobec czego głos w angielskiej wersji językowej, dżinnowi użyczałby wyżej wspomniany aktor,równocześnie odpowiadając za śpiew. Głos dżinna pomimo przebytej mutacji, winien odznaczać się melodyjnością jak i nutką młodzieńczego uroku, z tego względu w polskiej wersji językowej, muzyka dubbingowałby Marcin Hycnar, aktor głosowy znany między innymi z roli Po w filmach z serii " Kung Fu Panda" DreamWorks Animation, czy też z dubingu postaci Artie'go Pendragona w filmie "Shrek Trzeci" tej samej wytwórnii.

Miejsce pochodzenia

Indie – państwo położone w Azji Południowej, zajmujące większość subkontynentu indyjskiego.
Indiee

Od północy Indie są ograniczone przez łańcuchy górskie: Karakorum i Himalaje. Z Indiami graniczą: Pakistan na północnym zachodzie, Chiny, Nepal oraz Bhutan na północy, Mjanma i Bangladesz na północnym wschodzie, Sri Lanka przez zatokę Mannar i cieśninę Palk na południowym wschodzie. Od południowego zachodu kraj otaczają wody Morza Arabskiego, zaś od południowego wschodu Zatoki Bengalskiej i Morza Andamańskiego. Do Indii należy archipelag Lakkadiwów leżący na Morzu Arabskim 450 km na zachód od wybrzeży kraju oraz leżące w Zatoce Bengalskiej archipelagi Andamanów i Nikobarów. Najwyższym punktem jest ośmiotysięcznik Kanczendzonga położony w Himalajach na granicy z Nepalem wznoszący się na wysokość 8586 m n.p.m.

Klasyczny potwór

Dżinny  (arab. جن) – demony i duchy powstałe z czystego ognia bez dymu (w niektórych wersjach wierzeń z czystego płomienia oraz obłoku pary), które posiadają nadnaturalną potęgę i są niewidzialne,
Dżinn
mogą jednak przyjmować dowolną postać (człowieka, zwierzęcia lub potwora). Utożsamiały one wrogie człowiekowi siły natury. Uważano ich za mieszkańców pustyni. Wiara w dżinny stanowiła bardzo istotny składnik religii Arabów w okresie przed przyjęciem przez nich islamu. Jako pozostałość mitologicznych wyobrażeń z przedmuzułmańskiej Arabii pojawiły się także w islamie, gdzie stanowią trzecią kategorię rozumnych istot stworzonych przez Boga (obok aniołów i ludzi). Dżinny w wierzeniach muzułmańskich dzielą się na dobre i złe. Dobre służą Bogu i pomagają ludziom (w szczególności prorokom), zaś złe (ifrity, sile i ghule) szkodzą. Czasem do złych dżinnów zalicza się szatana (szejtana). Podobnie jak ludzie, dżinny dzielą się na plemiona i rody. Duch – w folklorze ludowym i według spirytystów ludzka istota, żyjąca po śmierci fizycznej ciała człowieka, bytująca w świecie pozamaterialnym.
Duch

Zgodnie z doktryną spirytyzmu duchy żyją w świecie niewidzialnym, znajdującym się poza czasoprzestrzenią świata materialnego; w innym wymiarze bytowania są wszędzie, przesyłają komunikaty za pośrednictwem mediów lub bezpośrednio. Według tej koncepcji duch i dusza są synonimami. Duchy mają się manifestować przez osobę żyjącą (medium), zmieniając jej wygląd (transfiguracja) i wagę dzięki mieszaniu fluidów, lub przemawiając i wykonując inne czynności za pośrednictwem medium. Ponadto mają się komunikować w sposób widzialny poprzez dźwięki, dotyk, hałas, zapach, poruszanie przedmiotów, pismo, rysunek, muzykę itp.

Drop Dead Diary

  • Ksywki: Artystyczny pseudonim, często inni zdrobniale zwracają się do chłopaka jego inicjałami (JS), Gwiazdeczka (obraźliwie), Cantante (Jedynie przez Cataleyę Russo).
  • Ulubione powiedzonka "A co tam!", "Często gęsto", " To jest zwyczajnie...suche" "Tak gdzieś piąte, przez dziesiąte"
  • Najbardziej lubi Komponować oraz śpiewać, a także spacerować w plenerze podziwiając widoki, spisując przy tym nowe pomysły, w swoim ulubionym zeszycie.
  • A najmniej Porażki, oraz monotonność. Justin nie należy do osób, które potrafią godzinami wałkować jeden temat, kiedy tak się dzieje, bardzo często ucieka myślami gdzie indziej.
  • Nie rusza się bez Zeszytu do nut oraz mikrofonu na baterie. W sumie, nie do końca wie, czemu nie potrafi na długo rozstać się z mikrofonem, prawdopodobnie to dzięki osobie jego babci, która podarowała chłopakowi jego pierwszy mikrofon. Co ciekawe, był identycznego koloru jak ten, który obecnie chłopak nosi przy sobie.
  • Sekrety jego pokoju Dzielił go z bliźniaczką. Obecnie mieszka w dormitoruium szkolnym, sam. Z uwagi na dość wysoką rozpoznawalność. Na półce nad biurkiem chłopak ma zeszyt w którym przechowuje wszystkie zapisane dotąd teksty piosenek, nikomu nie daje go oglądać a nawet nikt nie wszedł do jego pokoju, prócz niego samego. W swym rodzinnym kraju, zamieszkiwał poddasze.

Ciekawostki

  • Początkowo postać była jedynie wspomninką w tle filmu BHWC, stworzoną na jego potrzeby, dzięki pewnej osobie, która przekonała autorkę BHWC, postać zyskała stronę, osobowość oraz art.
  • Strój w serii "Freaky Field Trip" Justin zawdzięcza simowej pracy Liścia, zaś strój do serii "New Scaremester" również zawdzięcza Liściowi i jej rysunkowi.
  • Wygląd chłopaka w serii 'Black Carpet Nightmare" (który stał się basiciem) jest inspirowany stylizacją Justina Timberlake'a w teledysku do piosenki "Can't Stop The Feeling", zaś strój do serii "Black Carpet" designem w teledysku do piosenki "Mirrors".
  • Cytat odnośnie lustra do Blair w filmie "Bollywood here we come" został zaczerpnięty od postaci Pegaza/Heliosa z anime "Sailor Moon"
  • Cytat "W pogoni za tym wszystkim {...}" został zaczerpnięty od Pino Pellegrino a dokładniej z jego tworów " 365 okruchów myśli na każdy poranek", cytat "Nic się nie zmienia od bezczynnego siedzenia" został (lekko zmodyfikowany, tj. zastąpiony wulgaryzm) zaczerpnięty od postaci Patryka Pietrka z serialu TVP "Ranczo" , z kolei cytat "Z początkami bywa różnie {...}" został zaczerpnięty od reklamy banku, cytat "Byłoby to dziwne {...}" został zaczerpnięto od wypowiedzi znanej modelki, cytat "główny" został zaczerpnięty od chłopaka z serialu TVN "Szkoła", zaś "To że wybaczam {...}" od koleżanki Rochi.
  • Kiedy w przeszłości śpiewał, używał pseudonimu artystycznego. Był całkiem rozpoznawaną osobą, wystąpił nawet w szkolnej produkcji oraz w telewizji. Po długiej przerwie, spowodowanej chorobą, wrócił do pseudonimu. Jego postać jest po części inspirowana prawdziwym piosenkarzem (Dzień urodzin, obydwa imiona, pseudonim sceniczny czy lekko wygląd).
  • Imię jego towarzysza w serii "Defenders of Light" w przetłumaczeniu z Hindi oznacza "Biały", jest to nie tylko nawiązanie do jego "przewodniego" koloru w tej serii, ale także do ulubionego koloru chłopaka.
  • Ma wielki lęk przed zbiornikami wodnymi,jest to spowodowane tym iż jako dziecko wpadł do jeziora.
  • W chwilach stresu, ściska palec ozdobny prawej dłoni, jest to metoda relaksacyjna, którą z chłopakiem podzieliła się jego mama.
  • W koncept arcie, chłopak miał fioletowe oczy, zaś jego włosy również były całe fioletowe.
  • On i Justine, jako jedyni w rodzinie odznaczają się heterochromią oraz naturalnie "dwu kolorowymi" włosami.
  • Jego "typ głosu" to czterooktawowy Tenor Liryczny.
  • Mało kto wie o tym, iż dżinn posiada prawo jazdy na motor a po za tym jest właścicielem takiego pojazdu.
  • Udziela się charytatywnie dla sierocińca w swoim rodzimym kraju.
  • Uwielbia Zimę oraz jazdę na łyżwach.
  • W jego stylizacjach niesamowicie często pojawia się motyw nuty szesnastki, jest to swego rodzaju "symbol" artysty, do którego ma wielki sentyment, również kiedy się podpisuje, pierwszą literę imienia (nawet jeśli pisze inicjały) "stylizuje" na nutę szesnastkę.
  • Bardzo nie lubi pikantnego jedzenia.
  • Jest młodszy od swojej siostry o dokładnie trzy pełne minuty, co czyni go najmłodszym z potomków jego rodziców.
  • Zdarza mu się przeglądać blogi modowe w poszukiwaniu inspiracji na swoje stylizacje.
  • Urodził się 31 stycznia, jest spod znaku Wodnika.
  • Jego rodzice także urodzili się w styczniu, jednakże są zodiakalnymi Koziorożcami.
  • W dzieciństwie udzielał się w szkolnym chórze. Natomiast w starej szkole w Indiach, prowadził sekcję muzyczną w audycjach radiowych.
  • Zwiedził już znaczną część świata, Europę, obie Ameryki oraz Australię.
  • Zanim zaczął śpiewać oraz komponować, wiązał przyszłość z zawodem ojca - chciał być baristą.
  • Bardzo nie lubi huku fajerwerków.
  • Bardzo często brudzi swoje ubranie, wobec czego nosi przy sobie paczkę chusteczek higienicznych i spray z wodą, a także kawałek mydła.
  • Wygląd odziedziczył bardziej po stronie rodziny matki, w przeciwieństwie do siostry, która wdała się w stronę rodziny ojca.
  • Miejsce do którego najbardziej chciałby się udać, to plaże Miami. Póki co nie było mu to dane.
  • Ma bardzo dobrze rozwinięty zmysł orientacji i właściwie nigdy nie musiał korzystać z map czy GPS, bardzo szybko zapamiętuje ukształtowanie terenu.
  • Prócz języka angielskiego oraz rzecz jasna swojego rdzennego, hinduskiego, Justin zna podstawy języka włoskiego, francuskiego, hiszpańskiego, a także niemieckiego. Bardzo łatwo uczy się nowych języków, oraz szybko.
  • Nigdy nie przepadał za sportem, a zwłaszcza za sportem wodnym, ma dość średnią kondycję i dosyć łatwo się przemęcza, z tego powodu bracia chłopaka oraz ich znajomi często się z niego wyśmiewali. Ponadto chłopak nie lubi piłki nożnej, do której był często zmuszany w dzieciństwie, został mu z tego powodu olbrzymi uraz oraz obrzydzenie do sportów z piłką.

Galeria

W różnych seriach

od innych

Meta timeline

  • 2016 - wraz z rozpoczęciem projektu Justine Saina zostaje ujawnione że posiada bliźniaka, póki co jego strona nie była planowana. Był jedynie postacią w tle, filmu BHWC.
  • Marzec 2017 - Pierwsze wspominki o osobie Justina zostają ujawnione w BHWC.
  • Maj 2017 - "wnioski" Rochi mouscedes o zastrzeżenie znaków dla Justin Saina
  • Maj 2017 - pojawienie się Bio, artu itp.
  • 28.05.17 - Justin zostaje o publikowany.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.